środa, 15 stycznia 2014

Woda

       O wodzie można by w nieskończoność... W końcu jest najważniejszym warunkiem istnienia życia. Wszystko, co żywe, składa się głównie z wody - my w ok. 80%, rośliny nawet w 90%.
        Przymierzałam się do tego posta już od dawna, nie wiedząc, jak zacząć i jak rozwinąć. Jako że nie ma w życiu przypadku, w tym czasie dostałam od znajomej link do niesamowitego filmu o wodzie.
Jeśli macie chwilę czasu, to radzę obejrzeć. Zatytułowany jest "Woda - wielka tajemnica". Z niego dowiedziałam się w końcu dokładnie czym jest ta "pamięć wody", o której tak często się mówi.
       Często zastanawiałam się, jak to się dzieje, że drzewa potrafią podciągnąć wodę na kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt metrów, do każdego listeczka w koronie. Jak to się dzieje, że ciśnienie wody w kiełkujących nasionach dochodzi do kilkuset atmosfer, tak, że potrafią przebić się nawet przez asfalt.

       W każdym razie woda jest niezbędna w ogrodzie. Do podlewania oraz do tworzenia atmosfery, czyli tego wszystkiego, co sprawia, że zarówno rośliny, jak i my czujemy się dobrze w ogrodzie.
       To tworzenie atmosfery odbywa się za pomocą jakiegoś zbiornika wodnego, nawet maleńkiego. Może to być staw naturalny albo sztuczny, może byś wkopana wanna lub duży pojemnik. W małych ogrodach może to być po prostu niewielka fontanna czy poidełko dla ptaków. Jednak lepiej jest, kiedy w takim oczku wodnym mogą żyć żaby, traszki i owady. Aby woda była pełna życia i czysta, należy posadzić rośliny wodne oraz dobrze jest zainstalować napowietrzanie. Szum małej fontanny działa niezwykle korzystnie na nasz organizm, uspokaja, wycisza. Istnieją obecnie niewielkie pompy wodne na baterie słoneczne, ale nie wiem, jak sprawdzają się w praktyce. A stawek można zrobić z różnych materiałów.



         Wodę można uzupełniać z wodociągu, ale taniej i lepiej jest po prostu wykorzystać deszczówkę spływającą z dachu, o ile to jest możliwe - zbierać ją do zbiornika ustawionego na pewnej wysokości i doprowadzać wodę wężem ogrodniczym ukrytym w ziemi. Jeśli taki zbiornik ma kran, to nadmiar deszczówki można też wykorzystać do podlewania.



       No właśnie, podlewanie. Są różne szkoły - jedni każą podlewać często i po trochu, inni dużo a rzadko, jeszcze inni wcale. Każda z tych metod sprawdza się w innych warunkach. Częste podlewanie niewielką ilością wody dobre jest na glebach bardzo płytkich, gdzie skała jest zaraz pod niewielką warstwą ziemi. Na normalnych glebach lepsza jest druga opcja. W końcu rośliny korzenią się bardzo głęboko ( z wyjątkiem oczywiście młodziutkich siewek czy flanców).
       Przyznam się, że ja prawie w ogóle nie podlewam ogrodu, chyba w przypadku wyjątkowo upartej i długiej suszy oraz pod folią i w skrzyniach. Pisałam już, że preferuję podlewanie "dokorzenne" za pomocą wkopanych butelek. Oszczędza się wtedy sporo wody, która nie wyparowuje. W oszczędzaniu wody pomaga też ściółka.
       Jak poznać, że rośliny potrzebują podlewania? Nie należy patrzeć na wierzchnią warstwę gleby, ona spokojnie może być sucha (z wyjątkiem świeżego siewu), ale rozgarnąć ją nieco i sprawdzić, na jakiej głębokości zaczyna być wilgotna. Jeśli na mniejszej, niż 10-15 cm, to podlewanie można sobie odpuścić, jeśli jest głęboko przesuszona, to trzeba lać, ociec! Podlewamy bardzo obficie, tak, żeby woda przesiąkła do głębi, wracając kilka razy w to samo miejsce.
       Czasem wydaje się, że podlaliśmy naprawdę porządnie. No cóż, poczekajmy około pół godziny i rozgarnijmy ziemię. Na ogół tylko kilka pierwszych milimetrów jest nawilżone, a głębiej już woda nie dociera. To strata wody, która nie dochodzi prawie do korzeni, a niedługo wyparuje bez większego pożytku dla spragnionych roślin. Dlatego tak lubię podlewanie "butelkowe", które wprowadza wodę od razu w głąb ziemi. Korzystne jest zwłaszcza dla pomidorów, które nie lubią mieć mokrych liści.
      Lać, ociec, lać wodę rzadko a dobrze! Wystarczy wtedy raz podlać na 7-10 dni. Na ogół taka potrzeba jest tylko 3 -4 razy w roku, czasem mniej. Na dodatek rośliny są leniwe (jak każdy) i podlewane często nie wysilają się na rozwijanie długich korzeni, a ścielą się tuż pod powierzchnią. Wtedy najmniejsze przesuszenie jest dla nich fatalne. Te zahartowane rozwijają głęboki korzenie, którymi czerpią wodę z głębszych warstw.

      Podlewanie młodych zasiewów to inna para kaloszy. Na ogół wiosną jest sporo deszczu, który pomaga im wykiełkować, ale nie zawsze jest go dosyć. Wtedy należy podlewać częściej i mniej (żeby nie było błota i zgorzeli), ot, tak, żeby ziemia była lekko wilgotna. Podobnie trzeba postępować ze świeżo przesadzonymi roślinami. Tutaj lejemy często i z umiarem. No i ważne jest, żeby stopniowo, ale dość szybko podlewać coraz rzadziej - żeby rośliny rozwijały korzenie.

     Niektóre rośliny lubią po gorącym dniu lekki prysznic po liściach - szczególnie ogórki. Innych - szczególnie pomidorów i innych psiankowatych - nie należy moczyć.

       A co rośliny robią z nadmiarem wody, która już nie jest im potrzebna? Na liściach i na częściach zielonych znajdują się miliony malutkich usteczek, zwanych stomatami. One to wydychają do atmosfery parę wodną. Zamykają się one natomiast w czasie suszy. A my chodzimy po ogrodzie, nawilżając sobie skórę i oskrzela dzięki temu tchnieniu roślin.

24 komentarze:

  1. Podlewanie butelkowe jest dla mnie olśnieniem. Zawsze sieję w wielkiej donicy (tu akurat innej możliwości nie ma, bo to rodzaj tarasu utwardzonego cegłą rozbiórkową) przy południowej ścianie, jakieś pnącze. Ściana się nagrzewa, ziemia w donicy szybko wysycha i bez przerwy muszę tam podlewać. Teraz zastosuję butelkę. Tylko kiedy należy ją tam umieścić? Kiedy rośliny zaczynają wchodzić na mur? Ale wtedy uszkodzę korzenie. Czy zakopujesz butelkę od razu, np. siejąc? I czy woda w butelce, na słońcu, nie będzie zbyt ciepła?

    OdpowiedzUsuń
  2. Możesz butelkę umieścić od razu przy sadzeniu. Nie musi być cała zakopana, 1/3 wystarczy w zupełności, do donicy butelka może być mniejsza, w ogrodzie używam 3 i 5 litrowych. Spróbuj umieścić ją tak, żeby słońce nie dawało bezpośrednio na nią, ewentualnie otocz czymś białym, co będzie odbijać promienie i izolowac trochę od ciepła - np. kartonem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze by było też ocienić donicę, żeby korzenie się nie piekły - np.ustawiając przed nią inne donice z sukulentami, lawendą, tymiankiem - tym wszystkim, co lubi suszę i ciepło.

      Usuń
    2. Dziękuję Gorzka, na pewno skorzystam z Twoich rad, bo to ciągłe podlewanie jest upierdliwe dosyć. Wyjadę na pół dni, a po powrocie zastaję smętnie wiszące roślinki.
      Nie wiem dlaczego blogger nie pokazuje, że u nas jest nowy post. Głosujemy na kiczyk, a wejść trzeba w tej sytuacji przez post poprzedni. Nie mam pojęcia o co chodzi.

      Usuń
  3. Strona podana w linku nie chce mi się otworzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy odnośnik nigdzie nie prowadzi, ale jak się skopiuje adres i wklei w pasek to działa :)

      Usuń
    2. Jeśli klikasz bezpośrednio na link, to się nie otwiera - nie umiem ustawić tej opcji w blogerze. Zaznacz link myszką, potem skopiuj i wklej na pasku u góry w komputerze (ten z kulą ziemską i adresami). Kliknij na strzałkę i powinno pójść.

      Usuń
    3. Gorzka Jagodo, jeszcze raz podpowiedź do linków :)
      może teraz się uda :)

      http://mojaalis.blogspot.com/2013/10/jak-umiescic-link-w-poscie-blogger.html

      Czytam zawsze, świetne teksty
      pozdrawiam Ala

      Usuń
    4. Dzięki Alu za instrukcję :) Właśnie napisałam nowego posta z linkami i działają bez zarzutu. A tak bym się pewnie z tym męczyła.

      Usuń
  4. Świetny link. Też mam problem z ustawieniem na bloggerze opcji z linkami. Niby jest ustawiona, ale nie działa.
    Kiedy latem podlewałam ogród, to zastanawiałam się co z pomidorami. Nie chciało mi się ciągle latać z konewką i podlewać. Sposób z butelkami jest świetny i na pewno tak w tym roku zrobię.
    Bardzo ładne też to oczko wodne, które pokazałaś i pomysł na jego zrobienie. My na razie mamy małą pompę (fontannę) z której woda ścieka do beczki, a z beczki w kamienie i znów wraca do obiegu. Marzy mi się jednak chociaż malutkie oczko wodne, a taka opona leży na naszej łące.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem z taka oponą jest tylko jeden - trzeba ją dobrze wypoziomować. No i przykryć brzegi folii w miarę estetycznie :)

      Usuń
  5. Odnosnie podlewania butelkowego, gdzie butelki wkopywac na grzadkach, w srodku czy po bokach ? Ile butelek powinno wystarczyc na grzadce ? Ciekawa jestem jak czesto butelki uzupelnia sie woda ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zwykłych grządkach nie wkopuję, tylko na podniesionych - więc w środku, pomiędzy roślinami. Mniej więcej co metr. A wodę wlewam do nich wtedy, kiedy jest sucho, nie cały czas. Wtedy potrafię każdą (3-5 litrów) napełnić nawet 2 i 3 razy. Na grządkach płaskich lepiej nie podlewać, z wyjątkiem wielkiej suszy. W naszym klimacie rośliny sobie świetnie radzą z minimalnym podlewaniem albo całkiem bez.

      Usuń
  6. Witam
    Mnie zastanawia kwestia komarów i meszek w takim stawie. Czy są, czy ich nie ma? Mojego syna w zeszłym roku strasznie pogryzły własnie meszki, no trzeba przyznać ze przyleciały z pobliskiej rzeczki. Ale gdybym chciał załozyć sobie stawek, to właśnie ten dylemat mam na pierwszym miejscu - bo trudno najpierw zakładać sobie stawek, a potem go unikać bo gryzą.
    Inna sprawa, ze i tak gryzą - ale po co im dawać jeszcze dodatkowo "habitat" pod domem?
    Adam

    OdpowiedzUsuń
  7. Meszki nie lęgną się w wodzie, więc na nie stawek nie ma wpływu. Komary - owszem, dlatego radzę zainstalować pompkę, bo one lęgną się tylko w stojącej wodzie. Jest jeszcze inna rada, a nawet dwie: wpuścić ryby, ewentualnie pozwolić, aby staw pokrył się roślinami. Te nenufary są zdjęciem mego stawku, widać tam rzęsę wodną, którą wprowadziłam specjalnie. A pompa i nawet "rzeczka" są zainstalowane swoją drogą. U nas komary mnożą się na zalanych łąkach, nie stwierdziłam ich obecności w żadnym ze stawów, no ale w nich jest tyle żyjątek, że nie mają szans.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za film - b. interesujący. Pozwala przemyśleć i zmienić swój stosunek nie tylko do wody, ale i swojego organizmu, swoich dzieci, a właściwie wszystkiego, bo we wszystkim woda jest. Może chwila zadumy nad wodą przed podlewaniem też da wymierne efekty:)
    Przy okazji dziękuję za każdy wpis, czytam od początku, uczę się, robię notatki, przeglądam załączone linki - nie zostawiam komentarzy, ale naprawdę jestem wdzięczna za każdy z osobna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłaś, że ten film ma więcej odcinków? Podany link jest tylko do pierwszego. A efekty wdzięczności i pozytywnych uczuć zawsze będą...

      Usuń
    2. Ponieważ link z Twojego postu mi się nie otwierał, wpisałam w youtube tytuł i obejrzałam ponadgodzinny film. To chyba całość? Pewnie będę do niego wracać:)
      Dawno temu miałam nauczycielkę historii, która przekonywała nas, że mówienie do kwiatów, chwalenie i generalnie uważna opieka powoduje, że pięknie rosną. Może to właśnie ta zmieniona struktura wody zawarta w roślinach...

      Usuń
  9. Tak mnie poruszył ten film, że pojechałam dzisiaj po wodę źródlaną, tzn. wodę głębinową z zamontowaną pompą. Potem zrobiłam z niej herbatę ziołową jaką piję codziennie, równocześnie mantrując przy tym i mówiąc do tej wody "dziękuję" i "kocham cię". Oczywiście to nie był żaden eksperyment, bo nie spodziewałam się przecież poczuć efektu. I jakież było moje zdziwienie gdy poczułam, że ta herbata jest zdecydowanie mocniejsza (na czym mi wcale nie zależało) i można było rozróżnić smak poszczególnych ziół, co wcześniej nie było możliwe. A do tego po niej jakoś nie byłam długo głodna, jak normalnie. Mogłam to porównać ponieważ codziennie piję taką samą herbatę o tej samej porze. Dlatego ta różnica była tak widoczna. Zadziwiające...

    OdpowiedzUsuń
  10. O pamięci wody pisał prof. Masaru Emoto cudowne zdjęcia w albumie "Woda obraz energii życia. Kryształy wody mówią byśmy spojrzeli w w głąb siebie"profesor namawiał byśmy do szklanki z wodą mówili kocham cię, lubię, jesteś piękna itd pamięć wody i herbatka lepiej smakuje. Ale to Japończyk.
    A ja chciałabym poprosić o konsultację w sprawie tych skrzyń na warzywa. Interesują mnie a raczej mojego męża podstawowe informacji, inaczej go nie przekonam a mój kręgosłup boi się kolejnego sezonu na kolanach i wyrywania chwastów z warzywnika.Wiem że całkiem się chwastów nie uniknie ale przynajmniej mniej schylania. Jest dość duży - warzywnik a część jest pod ziemniaki przygotowana. W tym roku nawożony nawozem końskim. Serdecznie pozdrawiam miłego wieczora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, o skrzyniach już pisałam dość szczegółowo w jednym ze starszych postów, nie wiem, czy go znalazłaś. Mają masę zalet, ale też jedną wadę - szybko wysychają i trzeba więcej podlewać, niż zwykle. A ściółkowanie pomaga pozbyć się wielu chwastów. Mnie też trudno jest pracować schylonej z powodu bólu kręgosłupa, więc albo siedzę sobie na ziemi, albo zwyczajnie motykuję między rzędami - mam taką ostrą wąską motyczkę, wystarczy przeciągnąć nią a chwasty są przycięte albo wyrwane z korzeniami. Oj, chyba napiszę o tym post :) Ziemniaki też można hodować w słomie : nie trzeba motykowania, tylko ściółkowanie słomą. wyciąga się potem czyste, młode kartofelki.

      Usuń
  11. Nie można by zablokować komentarzy do tego wątku? Podejrzewam, że link do tego wątku jest gdzieś w necie gdzie grasują spamerzy i stąd te ciągłe wpisy.

    OdpowiedzUsuń