
Kurki patrzą na niego, mocno zdziwione. Ale metoda daje rezultaty, mam już pierwsze jajo. Tylko jedna kurka mnie trochę niepokoi, jakaś markotna jest.
A teraz z ogrodu:
Oczyszczony przekładaniec (zostawiłam kilka dorodnych kęp rumianku po drugiej stronie), a na nim szpinak wysiany jesienią. Za nim rząd szparagów aktualnie czyszczony i część jeszcze nie ruszana, a mocno zarośnięta. Całą grzędę oczyściłam i przygotowałam do siewu w jedno krótkie popołudnie, siedząc wygodnie na rozesłanej obok słomie. Gdybym musiała przekopywać, zeszłoby dwa dni co najmniej.
Po prawej - ulik dla dzikich pszczół i innych owadów. Na zdjęciu tego za bardzo nie widać, ale murarki kręcą się przy nim intensywnie.
A to wczesna kapusta w ochronnej mini-szklarence z butelki od wody mineralnej. Jak widać dzisiejsze nocne przymrozki jej nie zaszkodziły.
A to grzęda pod przyszłe ziemniaki hodowane w słomie. W zeszłym roku zrobiłam eksperyment z kilkoma krzakami, wyniki okazały się zachęcające, więc w tym roku powiększyłam teren takiej uprawy. Pod słomą jest warstwa zimowej ściółki (słoma + liście), na to warstwa gnoju i słoma na wierzch. Koty lubią się tu wylegiwać. Potem, w miarę wzrostu ziemniaków, dołożę jeszcze między nimi słomy, zamiast okopywać.
A tera dwie grządki, jedna była na zimę okryta grubą warstwą liści, a druga nie, bo już mi ich zabrakło. Jak myślicie, gdzie jest mniej roboty?






