piątek, 22 listopada 2013

Gnojna sprawa

        Kochani, niektóre wpisy, na jakie wpadłam tu i tam dały mi do myślenia i wskutek tego myślenia chciałam Was przestrzec przed nadmiernym stosowaniem gnoju w pogoni za dorodnymi roślinami. Gnój może nawet być niebezpieczny - zawiera dużo azotu i rośliny przenawożone mogą kumulować azotany i azotyny szkodliwe dla naszego zdrowia, podobnie jak rośliny nawożone chemicznie. Co z tego, że będą wielkie, kiedy to będzie sztuczne "nadmuchane" nadmiarem azotu? To tak, jakby żywić dziecko odżywkami proteinowymi i hormonalnymi dla "mięśniaków" - przeżyć przeżyje, będzie nawet ogromne, ale czy zdrowe?
      Tym, co decyduje o żyzności gleby i zapewnia dobre plony jest zawartość próchnicy. Gnój jest jednym z surowców, z którego otrzymujemy próchnicę. Dla równowagi powinien być wymieszany z resztkami roślinnymi (słoma, siano,liście, zrębki, chwasty) i ziemią. Dlatego też na wałach, podniesionych grządkach i "kanapkach" w pierwszym roku sadzimy rośliny, które nie akumulują azotu albo zielony nawóz.
     Jeśli mamy dużo gnoju, to dobrze jest zrobić z niego kompost, mieszając jak wyżej.
     Każdy gnój jest dobry, ale każdy ma nieco inne właściwości. Najbardziej kompletne jest gówienko krowie. Koński gnój znany jest ze swoich właściwości grzejących. Jest świetnym "kaloryferem" do inspektów. Można też pozbyć się uciążliwych chwastów, wykładając na wybranym kawałku ziemi grubą warstwę końskiego obornika, udeptując i przykrywając ją. Niepożądane rośliny zostaną po prostu ugotowane!
     Jeśli ktoś ma dostęp do końskiego obornika, to gorąco zachęcam do zakładania inspektów. W klimacie Polski pozwalają zarobić kilka tygodni, mieć nowalijki już w kwietniu i własną rozsadę oraz przedłużyć sezon jesienią.
       O inspektach napiszę szerzej w następnym poście, bo są niesłusznie zapomniane, a łatwe do zrobienia. Nawet i bez końskiego obornika jest w nich cieplej, niż na grządkach.

11 komentarzy:

  1. Całe moje dzieciństwo było związane z inspektami, bo rodzice siali w nich tytoń, żeby potem, na początku maja wysadzić go do gruntu; drewniane skrzynie przykryte ramami ze szkłem, w dzień się wietrzyło, na noc otulało słomianymi matami, również robionymi w domu; na spód szedł obornik, sporo nawet, na wierzch warstwa ziemi czarnej, wybieranej gdzieś spod płotu, gdzie rosły pokrzywy; ach! jak się chuchało i dmuchało na te inspekty, bo teraz to w tunelikach foliowych hodują rozsadę tytoniową; przyuważyłam na łące, u sąsiada sporo nawozu końskiego, bo pasły się tam konie; pewnie pozbieram trochę i zasilę moje grządki; czy jak wysypię bezpośrednio na grządki, będzie dobrze?
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, inspekty to dobra rzecz. Podpatrzyłam u sąsiadów, oni kombinują różne sposoby. Mają tunele, ale w nich zakładają grzejące grządki, czyli w obudowie z desek obornik grzejący, na to ziemia i wysiew tytoniu. Oprócz tego mieli piece rakietowe, zbudowane z żelaznych beczek. Oprócz tytoniu mieli nowalijki już w marcu, a latem wykorzystywali tunele na pomidory i paprykę. Jeśli trochę obornika dasz na grządki, to w porządku. Zresztą na łące on jest trochę zwietrzały. Przykryj go tylko czymś roślinnym. Ja w pierwszych latach podobnie zbierałam krowie placki.

      Usuń
    2. Oj, zapomniałam - obecnie zamiast szkła do inspektów łatwiej jest stosować folię plastykową, z jednej strony to recykling, z drugiej jest lżejsza i tańsza. Ale to już każdy robi według tego, co mu pasuje.

      Usuń
  2. Gnój to najlepiej jak się przemaceruje przez dwa lata, świetny kompost z tego jest, no i oczywiście koński bardzo dobry szczególnie jesli jest ze słomą, co pozwala kupie kompostowej oddychać.
    Świeżego raczej bym nie uzywała ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz świętą rację. Tak właśnie najlepiej robić. Po kilku latach (fachowcy mówią o magicznej 7) ziemia jest tak bogata w próchnicę, że rozmiary warzyw są rekordowe - o ile wody jest też tyle, ile trzeba. Świeży możesz używać do "ugotowania" perzu, którego na Podlasiu dostatek :)))

      Usuń
  3. A mój w ogóle o gnoju nie chce słyszeć!!! Taki delikatny! Cichaczem przemycam od sąsiada;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dostałam nagrodę. Liebster blog award. Nagroda wiąże się z pewnymi zobowiązaniami - trzeba odpowiedzieć na 11 pytań i wskazać 11 blogów, które chciałoby się do tej nagrody nominować. Mają to być blogi, które zasługują na polecenie i które warto odwiedzać. Wybrałam Twój blog i oddaje pałeczkę w Twoje ręce – wymyślanie pytań też może być zajęciem na długi wieczór.
    Pozdrawiam serdecznie
    Gabrysia

    PS. moja lista pytań:
    I moje pytania:
    1. Twoje ulubione zajęcie w jesienne wieczory?
    2. Najpiękniejszy prezent otrzymany w dzieciństwie?
    3. Najstarsza zachowana pamiątka związana z przyjacielem z dzieciństwa?
    4. Twoja wymarzona podróż, którą chciałbyś odbyć?
    5. Preferujesz czytanie książek, czy oglądanie filmów?
    6. Najweselsze przeżycie/psikus z lat szkolnych?
    7. Wystrój domu - nowoczesność, czy starocie?
    8. Wypielęgnowane rabatki i grządki, czy "dzicz" naturalnego ogrodu?
    9. Najmilsza tradycja rodzinna?
    10. Ulubiona praca domowa lub kuchenna?
    11. Ulubiony rodzaj muzyki, której słuchasz zawsze i wszędzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyróżnienia są miłe i naprawdę jest mi miło, ale nie, dziękuję. Nie podejmę łańcuszka.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. U mnie są dwie różne funkcje na bloggerze, dopiero dziś się połapałam. Blogi, które obserwuję - one pojawiają się na pulpicie kontrolnym. Oraz lista ulubionych blogów, którą w końcu udało mi się dodać. O które Ci chodzi?

      Usuń
  6. o funkcję obserwatorzy bloga która pozwoli mi dodać Twój blog do obserwowanych...

    OdpowiedzUsuń