wtorek, 23 lutego 2016

Permakultura - jaki sens?

         Kiedy zaczynałam swoją przygodę z naturalnym ogrodnictwem, to słowo było nieznane. Obecnie odmienia się je na wszystkie sposoby, coraz częściej używa się go na oznaczenie takich czy innych grządek, sposobów uprawy. A co to tak naprawdę znaczy? Ni mniej ni więcej, tylko całkowitą rewolucję ludzkich postaw i sposobu działania, sposobu życia.
         Nasza cywilizacja jest cywilizacją niesamowicie drapieżną i agresywną. Mamy toczyć walkę o byt, walczyć ze sobą o pozycję, o wyższe plony i większą wydajność. Mamy walczyć o oceny, zdobywać uznanie, zwalczać owady i nieprawidłowe postawy. Mamy czynić ziemię sobie poddaną, wydzierać jej plony, rozdzierać orką, a wszystko to w pocie i łzach. Hajda, wielkie, ryczące maszyny! Podbijemy i zgwałcimy ziemię, byle mieć zysk i być lepszym i bogatszym od innych! Zaciśnij zęby i walcz, albo giń!Ta cywilizacja zrodziła rabunkową gospodarkę, gdzie wszyscy wydzierają wszystko przyrodzie i sobie nawzajem. Schematy działania i myślenia są czysto mechaniczne i sprowadzają się do mechanicznego, bezmyślnego stosowania pewnych procedur i zabiegów.
          Tyle, że ta rabunkowa gospodarka doszła już do ściany. Zatruta, martwa ziemia daje coraz mniejsze plony przy coraz większych nakładach. Produkowana mechanicznie żywność ma coraz mniejszą wartość, a nawet staje się trująca. Zwierzęta cierpią milionami i giną bez sensu, bo ich śmierć już nas nie żywi, a jedynie podtrzymuje wegetację... Pokolenie naszych dzieci będzie pierwszym od dziesięcioleci, które będzie żyło krócej i w gorszych warunkach, niż ich rodzice.

        Jest jednak inna alternatywa, inna mądrość, która powraca do nas z głębi wieków, która przychodzi od ostatnich niedobitków ludów pierwotnych, która mamy tam gdzieś zapisaną w pamięci genetycznej. Ta mądrość mówi, że jesteśmy cząstką przyrody i jesteśmy z nią nierozerwalnie związani. Natura wykształciła się przez miliardy lat w system tak skomplikowany i tak doskonały, że nie możemy tego pojąć. Uczeni zobaczyli w kosmosie i w cząstkach kwantowych niepojęta tajemnicę i magię, która nie ma równej w swojej złożoności i doskonałości.
        My jesteśmy dziećmi ziemi, a nie jej zdobywcami. Nie powinniśmy jej czynić poddaną, ale troszczyć się o nią. TROSKA  O  ZIEMIĘ  jest pierwszą zasadą permakultury. Wypływa z tego podejście pełnego miłości dziecka i ucznia, który działa łagodnie, w zgodzie z zasadami, które natura sama mu podsuwa. Nie ma tu schematów, mechanicznego powtarzania - jest obserwacja, nauka i dostosowanie się do miejsca, czasu, klimatu, siebie samych...
       Ta cywilizacja nie prze z hukiem i brzękiem stali, nie jest cywilizacją zabójców, gwałcicieli i rabusiów, ale łagodnie, jak woda, omija przeszkody i z radością idzie przed siebie niosąc życie.
   
       W tej nowej cywilizacji człowiek nie walczy z innymi, nie rywalizuje i nie gnębi, ale stara się zapewnić sobie i swoim bliskim jak najlepszy byt przy jak najmniejszym zużyciu energii, paliw, surowców... Nikt nie da rady być tak zupełnie sam. Czas dojrzeć i przestać być dziećmi, które chcą tylko dla siebie, ale zacząć troszczyć się o ludzi - o siebie samego i innych. TROSZCZ  SIĘ  O  LUDZI - to druga reguła permakultury. Nie tylko o innych, ale też o siebie samego.

       Trzecią zasadą ...hmmm ... najpierw brzmiała ona "ogranicz populację i konsumpcję", ale potem została zmieniona na "dziel się nadmiarem". Jak dla mnie są to dwie różne rzeczy, obie słuszne.

     Cywilizacja techniczna polega na sztywnych zasadach, nakazach i zakazach. Nowa cywilizacja jest bardziej intuicyjna, polega na wiedzy, obserwacji, uczuciu i współdziałaniu. Nie na pocie i łzach, ale na radości i tworzeniu przy minimalnym nakładzie pracy. Jest miękka, ale nieustępliwa.

       Co ciekawe, to malutkie fermy prowadzone według zasad permakultury okazują się być bardziej produktywne, niż te techniczne. Są też o wiele piękniejsze i bardziej przyjazne ludziom. W domach zbudowanych na tych zasadach mieszka się wygodnie i przyjemnie bez zadłużania się na całe życie i bez bycia podtruwanym rozmaitymi oparami.

       Nie jest łatwo zmienić sposób widzenia świata, jeśli przez pokolenia byliśmy tresowani w innej optyce, ale ten świat przyjazny Ziemi, ludziom i zwierzętom jest w nas. Ta odwieczna tęsknota za rajem utraconym, za utopią, za Wyspami Szczęśliwymi. Jest to możliwe...

      I tak na koniec - nie lubię słowa "permakultura", jakoś tak zgrzyta mi i chrzęści. Ideę uwielbiam, ale słowo... Nasze słowo "uprawa" w swoim pierwotnym, niezmienionym sensie bardziej by mi leżało. "U-Prawa", czyli coś zgodne z odwiecznym Prawem, ale też Prawe w sensie uczciwe i prawdziwe. Należące do Prawii. Szkoda, że dzisiaj tak zmieniono i wypaczono jego znaczenie, że wielu ludziom kojarzy się z bezkresnymi polami i kombajnami...



9 komentarzy:

  1. Indianie chodzili po Matce Ziemi w butach z miękką podeszwą, żeby jej nie ranić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Słowianie też mądrzy byli.:-)

      Usuń
    2. Latem można pochodzić...Zimą wolę miękkie, ciepłe buty.

      Usuń
  2. Uwielbiam takie tematy, sama jestem poszukiwaczem ekologicznej uprawy i ekologicznego życia :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ciągle szukam, ciągle do tego dążę, mimo że nie do końca się udaje. Każdy krok się liczy, po trochu. Nasze dzieci pójdą dalej.

      Usuń
    2. Co ślepemu po oczach :))) Kolejny post napisałaś :D

      Usuń
  3. Coraz częściej łapię się na tym, że poruszam się, w sensie wirtualnym, wśród ludzi doskonale rozumiejących sens tego co napisane powyżej. To stosunkowo łatwe do wytłumaczenia, bo otwieram te strony, które rokują na oczekiwane treści.
    Coraz częściej też, obcując w świecie realnym doznaję wrażenia, jak bardzo swymi, tego rodzaju poglądami, odstaję od reszty tzw normalnego społeczeństwa. Ciężko jest mi tym bardziej im bardziej wiem, że powyższe chyba jest racją....
    Niby większość ludzi to rozumie ale na co dzień i tak dalej gnają jak odurzeni w tym wykreowanym, na jako jedynie słuszny, wyścigu do...samozagłady(?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego błogosławię internet - nie czuję się samotnym dziwakiem. A co śmieszne, to że w internecie spotkałam ludzi podobnie myślących, którzy mieszkają bardzo blisko... Wiesz, pewne prawdy przychodzą małymi krokami. I każdy krok się liczy, nawet drobniutki. To my jesteśmy normalnym społeczeństwem, nie ci inni, tak na boku.

      Usuń