poniedziałek, 2 marca 2015

Samodzielnie zrobiony biohumus (sok dżdżownicowy II)

         Martwiłam się trochę możliwością braku mikroelementów w grządkach ze słomy. Jest jednak na to rada! Pamiętacie sok dżdżownicowy? Warto go zrobić, także po to, żeby mieć bogaty kompost do doniczek czy podsypywania ulubionych bylin.
         Na Zachodzie sprzedaje się specjalne kompostowniki, ale dość łatwo można zrobić to samemu. Wystarczą trzy pojemniki, które można ustawić jeden na drugim, z tego jeden wyraźnie większy od dwóch innych. Mogą to być np. plastykowe wiadro i dwie miski.
        W dnie wiadra robimy spore dziury, można wiertarką lub rozgrzanym pogrzebaczem. Takie mniej więcej na szerokość ołówka, może ciut mniej. Tych dziur ma być sporo. W jednej z misek robimy drobne dziurki, drutem do robótek lub cieniutkim świdrem. A w trzeciej nie robimy nic, bo ona idzie na spód i w niej będziemy zbierać sok dżdżownicowy.

       Wygląda to mniej więcej tak:
       Do górnego pojemnika wrzucamy odpadki organiczne, w miarę możności rozdrobnione (trawa, obierki, ogryzki, siano, słoma itp) Zwilżamy je dobrze wodą i wprowadzamy tam garstkę dżdżownic kalifornijskich. Będą one przerabiać odpadki na kompost, którego część będzie spadać większymi otworami do następnego pojemnika. Do dolnego będzie ściekać z niego bogata w elementy odżywcze woda. Dżdżownice mają tendencję do przemieszczania się w górę, tam więc możemy im regularnie dosypywać pożywienie. Uwaga: ZWYKŁE DŻDŻOWNICE Z OGRODU SIĘ DO TEGO NIE NADAJĄ, ONE MAJĄ ZUPEŁNIE INNY TRYB ŻYCIA I INNE POTRZEBY. Dżdżownice kalifornijskie można kupić w sklepie wędkarskim.
        Pozostaje tylko postawić pojemnik w zacienionym, zacisznym miejscu, przykryć go i pozwolić dżdżownicom robić swoje. Za wysoka i za niska temperatura zatrzymują pracę dżdżownic, najlepiej wykazują się w przyjemnym ciepełku 20 - 25 stopni. Na słońcu mogą się usmażyć. W sumie, ponieważ światło nie jest im koniecznie potrzebne, ustrojstwo może stać w budynku gospodarczym - ciepłej, widnej piwnicy, na ganku, w sieni, w garażu itp., aby nie w towarzystwie benzyny i substancji chemicznych. Jeśli na dworze, to w półcieniu - może mieć trochę słońca wcześnie rano.
      Trzeba tylko pamiętać o regularnym dorzucaniu odpadków, zbieraniu naszego biohumusu oraz o zwilżaniu wszystkiego. Robaczki pracują tylko wtedy, kiedy jest wilgotno. Ściśnięta garść materiału powinna dać kilkanaście kropel wody.

        Dobrze jest od czasu do czasu dorzucić garstkę ziemi czy gliny oraz szczyptę dolomitu. W ciągu sezonu możemy zebrać kilkanaście litrów doskonałego nawozu płynnego i kilka kilo kompostu. Na zimę albo przenosimy ustrojstwo do piwnicy, albo zwracamy dżdżownicom wolność, wpuszczając je w kompost.

      Nawóz płynny używa się rozcieńczony w proporcji 1 do 7-10.
     A, nie zapomnijmy o luźnej, przepuszczającej powietrze pokrywie, żeby ptaki i inne zwierza nie wydziobały nam robotników.

7 komentarzy:

  1. A czy jak się je "wypuści" na zimę to przetrwają? Jak są kalifornijskie, to może im nasz klimat nie odpowiada?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One się tylko tak nazywają... U mnie żyją od 15 lat i mnożą się wszędzie, a zaczęło się od garstki, którą wpuściłam do kompostu...

      Usuń
  2. Dziękuję za informację, skorzystamy z tego na pewno. Ostatnio czytałam, ze dżdżownice można przyciągać mniszkiem lekarskim. Całe rośliny mlecza zalewa się letnią wodą i pozostawia na noc. Takim preparatem polewa się grządki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Te dżdżownice kalifornijskie to, jak się domyślam, ale i doczytałam wyżej, takie pozyskane we własnym ogrodzie? Wygmerać z gleby i zainstalować w ustrojstwie, które opisałaś? Hm, za pomocą fusów od kawy zwabiając... Wydaje się proste. I nareszcie do czegoś przyda się moje kawowe opilstwo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, dżdżownice glebowe z ogrodu do tego się nie nadają. One mają inny tryb życia i inne potrzeby. Kalifornijskie mozna kupić w sklepie wędkarskim.

      Usuń
  4. jak i jak długo można przechowywać "sok dżdżownicowy"?

    OdpowiedzUsuń