środa, 4 marca 2015

Drzewa, szumiące drzewa

       Przed osiedleniem się ludzi i długi czas potem nasz kraj pokryty był w większości lasami. Rozwijały się one przez miliony lat, zmieniając się w miarę zmian klimatu, ustępując i wracając jak w niezwykle powolnym tańcu.

      Żyjemy w strefie klimatycznej lasów i drzewa są dla naszej ziemi nieodzowne do przetrwania. Nie na próżno w wierzeniach naszych przodków mocarne drzewo było osią świata.

    Drzewa są niezbędne do przeżycia ziemi, naszej ziemi.
W Polsce średniowiecznej i późniejszej nie było klęsk głodu w takim wymiarze, w jakim znała je Zachodnia Europa, ponieważ drzewa były u nas jeszcze bardzo obecne. Nie tylko puszcze, lasy, gaje, ale też śródpolne grusze, kręgi brzóz i wierzb na łąkach, w końcu drzewa rodzinne przy domach. One to zapewniały żyzność i żywotność gleb.

    Natura zostawiona sama sobie przez wieki potrafi doskonalić się i powiększać żyzność gleby. Drzewa w tym uczestniczą.

    Znamy ich szumiące korony, dające życiodajne powietrze naszym płucom - oddychamy ich oddechem.
Znamy pnie, gałęzie i konary, ale to tylko połowa drzewa. Druga jego część znajduje się pod ziemią.

     Na ziemię spadają liście i gałęzie i natychmiast służą za pożywienie całej armii organizmów większych, mniejszych i całkiem malutkich, żyjących na powierzchni ziemi. Kiedy drewno jest już rozdrobnione i zmiękczone, na scenę wchodzą różne grzyby. Grzyby jako jedyne potrafią rozłożyć celulozę i ligninę na prostsze związki. Razem z nimi działają rozmaite bakterie i jednokomórkowce. W końcu drewno i liście zmieniają się w humus, zalegający na powierzchni ziemi.

      Wszystkie grzyby są organizmami tlenowymi, żyjącymi w pierwszych kilku-kilkunastu centymetrach gleby, więc jeśli ściółka zostanie zakopana, to nie zostanie nigdy prawidłowo rozłożona, z resztą ani słoma, ani liście też nie. To taki szybki prztyczek w nos zwolennikom głębokiej orki i głębokiego kopania.

Drzewa mają jakby dwa piętra korzeni. Jedne z nich rozścielają się płytko i szeroko. Dlaczego? Dlatego,że próchnica uwalnia powoli sole mineralne dostępne dla roślin, sole te z wodą deszczową spływają w głąb ziemi, a ta gęsta sieć korzeni, wzmocniona jeszcze mikoryzą, wyłapuje je i wbudowuje na nowo w ciało drzewa. Nic nie ma prawa się zmarnować, nic nie jest wymywane do rzek ani do wód gruntowych. to tylko ludzie zatruwają je swoimi przeciwnymi naturze działaniami.
      Zauważcie: warstwa humusu jest NAD korzeniami, a nie POD nimi, jak człowiek upiera się ja wprowadzać. Jest ona NA powierzchni ziemi, nie POD nią.
Następnie są korzenie palowe, które rozwijają się w głąb. I to w jaką głąb!
Znaleziono korzenie dębu przerastające jaskinie na głębokości 150 metrów! Wzdłuż tych korzeni sączy się woda, czysta, źródlana, bo wszystkie cząsteczki azotu, fosforu i inne zostały z niej pieczołowicie wyłapane, i zasila warstwy wód podziemnych. Czego szukają na takich głębokościach? Przede wszystkim wody, ale też minerałów i mikroelementów zawartych w skałach. Rośliny mają bardzo szeroki wachlarz potrzeb, jeśli idzie o substancje mineralne, o wiele, wiele większy, niż 4 podstawowe składniki nawozów. Dlatego uprawa roślin poza ziemią jest moim zdaniem aberracją, podobnie jak uprawa długotrwała w zupełnie wyjałowionym podłożu. Te rosnące w ziemi, i to żywej, przypominają wysportowanego alpinistę, te w kulturach hydroponicznych i innych - nieprzytomnego człowieka w szpitalu, odżywianego kroplówkami. Ten pierwszy może być szczupły, a ten drugi gruby i opuchły, ale to ten pierwszy jest zdrowy, giętki i radosny.
     
         Korzenie te umierają, zostają rozłożone przez organizmy glebowe żyjące na dużych głębokościach, które zajmują się tylko tym. Z istniejących kanalików korzystają nowe korzenie. Czerpią one wodę z głębi, utrzymują drzewo, ale też za pomocą wydzielanych kwaśnych substancji rozkładają skały do drobnej gliny.  Czyli wygląda to tak: na górze, na powierzchni mamy humus, a na dole, przy korzeniach, glinę.                      
Jak to się dzieje, że gleba jest mieszaniną humusu i ziaren gliny, iłów i piasku? Ano dzięki dżdżownicom, które niezmordowanie kursują w górę i w dół, mieszając je ze sobą. W żywej ziemi jest zwykle do 4 ton różnych gatunków dżdżownic. Na obecnych polach uprawnych dobrze jest, jeśli znajdzie się kilkadziesiąt kilo. To mówi samo za siebie.                                                                         
Tam, gdzie rosną drzewa, gdzie nie zrobiono sztucznej pustyni, nie występuje ani erozja gleby, ani nagłe powodzie czy gwałtowne susze. Myślę, z takimi korzeniami wyciągają wodę sprzed wielu lat z głębi ziemi i odparowują ją do atmosfery. 
                                                                                             
Drzewa, ze stopami zanurzonymi w trzewiach ziemi, koroną zapatrzone w słońce, rozwartymi ramionami ochraniają pola i ogrody. Ich dobroczynna obecność daje nam siłę i zdrowie. Ich piękno cieszy i koi. Na koniec wklejam reprodukcję jednego z przepięknych obrazów pana Bazylego Albiczuka, malarza z Podlasia. Czym byłby ten rajski ogród bez drzew? Oczywiście, trzeba tak sadzić drzewa, by móc cieszyć się światłem słońca. A kiedy po długim życiu niektóre z nich włożymy do pieca, to będą nas ogrzewać tym słońcem minionych lat.


                                                         


14 komentarzy:

  1. Cieszę się, że w końcu tu trafiłam. Słyszałam o Was już wiele razy. Chciałabym zadać pytanie dotyczące budowania z żywych drzew - biobudownictwie. Czy macie może jakieś informacje na ten temat?
    Serdecznie pozdrawiam i bardzo dziękuję za takie informacyjne skarby z forum i tego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Acha, słyszałaś... nawet chyba wiem, od kogo. Pozdrów go serdecznie. O budowaniu z żywych drzew kiedyś czytałam jakiś artykuł czy dwa, ale w prasie pisanej, nie mogę więc podać linka. Jak dla mnie to trochę kontrowersyjne, nie wiem, czy drzewa naginane i formowane są szczęśliwe. Ale nie wiem na ten temat zbyt wiele. U nas w ogrodzie ciągle mamy dyskusje z mężem, bo ja nie lubię przycinanych i formowanych drzew, a on wprost przeciwnie.

      Usuń
  2. Niestety, to co natura tworzyła przez setki albo tysiące lat, głupi człowiek jest w stanie zdemolować w dziesięciolecia. I zawsze tylko ... dla zysku i z pazerności. A przecież dało by się czerpać małą łyżeczką przez wieki a chochlą tylko udławić się można...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu chodzi o całe podejście do uprawy ziemi. Człowiek zrobił na świecie więcej pustyń, niż natura. A przy okazji pracuje niepotrzebnie, zabijając to, co żywe, kiedy można ten sam plon, obfity i w dobrym gatunku, osiągnąć ćwiercią tej pracy i ćwiercią nakładów....

      Usuń
  3. jakie to proste- a może bardziej precyzyjnie-jakie to logiczne- wspaniała natura
    i jak pięknie napisane-podziękować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To plony tego, czego nauczyłam się lub pogłębiłam już znane w czasie tej zimy. Lato to dla mnie czas pracy, a zima to uniwersytet.

      Usuń
  4. Jak zawsze Jagodo post pełen treści. Warty zapamiętania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Implikacje może mieć w tym, co robimy...

      Usuń
  5. Jaki piękny, klimatyczny blog.... Uwielbiam drzewa, ich bliskość.... dziś miałam okazję podotykać, bo właśnie przed sekundą wróciłam z lasu... Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  6. Starożytni wyobrażali sobie axis mundi czyli oś świata w kształcie drzewa właśnie.
    Wierzono , że na na osi następuje zatrzymanie czasu i możliwy jest przez to pełny kontakt zarówno z przeszłością jak i przyszłością.
    Jeśli pomyśleć , że najstarsze drzewo na świecie ma ok.10 000 lat a najwyższe ponad sto metrów to kontakt przeszłości z przeszłością , ziemi z kosmosem gwarantowany.
    A jak pomyślę , że ten dziesieciotysięcznoletni świerk jest żywym organizmem to zaczyna mi sie kręcic w głowie.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się kręci w głowie, kiedy stoję pod naszą lipą. Wydaje się wtedy niebotyczna.

      Usuń
  7. Tak, natura jest najmądrzejsza a to co próbujemy wprowadzić aby "poprawiać" plony to.... coś co nam nie tylko nie pomaga ale wręcz powoli niszczy.
    Dziękuję Tobie za ten post, mądry i niezwykle ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, wiemy tyle o technice, ale o ziemi i jej procesach - prawie nic. I w dobrej wierze robimy źle.

      Usuń