niedziela, 1 marca 2015

Ogródek na kostkach słomy

     Macie dość kopania i przewracania ziemi? Wały permakulturowe wydają się zbyt skomplikowane?  Bolą Was plecy od schylania się?  Macie wyjątkowo słabą, kamienistą ziemię?
     Znalazłam bardzo ciekawy sposób uprawy warzyw i kwiatów na kostkach słomy. Z tym, że trzeba by już teraz zacząć go przygotowywać, żeby wiosną móc posadzić w nim rośliny.

     Na początek potrzebne nam są kostki słomy w dowolnej ilości (najlepiej z gospodarstwa ekologicznego, żeby nie wprowadzać różnych chemicznych świństw do swego ogrodu) oraz nawóz bogaty w azot (kurzeniec, krowieniec, końskie "pączki", gnojowica itp) oraz woda pozbawiona chloru, najlepiej deszczówka lub woda ze studni
   
           Kostki słomy układamy bezpośrednio na ziemi, tak, aby słoma była pionowo. Grządki robimy takiej wielkości i kształtu, jaki nam odpowiada. Zostawiamy między nimi odpowiednio szerokie alejki, żeby ewentualnie móc skosić trawę kosiarką. Można też zerwać darń, a ziemię przykryć np. grubą warstwą kartonu. Zwilżamy lekko nasze kostki i posypujemy je sukcesywnie 1,3 i 5 dnia nawozem bogatym w azot. Jeśli stosujemy gnojowicę, to po prostu podlewamy nią kostki. Nie należy lać za dużo, chodzi o to, żeby azot przeniknął do środka słomy, a nie spłynął do ziemi.  Można też po prostu położyć na kostkach warstwę gnoju. Za każdym razem podlewamy delikatnie, żeby nie wypłukać azotu i innych składników mineralnych.
          W dni parzyste, czyli 2, 4 i 6 dnia podlewamy obficie, żeby baloty były wilgotne aż do samego środka. Nie używajmy wody z kranu! Zawarty w niej chlor może zniweczyć nasze wysiłki!

      Oto najważniejsze jest zrobione - zapewniliśmy warunki do życia grzybom i bakteriom, które zapoczątkują proces życia w naszej grządce. Lignina, główny składnik słomy, jest rozkładana tylko i jedynie przez grzyby żyjące w środowisku tlenowym. Bakterie przejmują następnie pałeczkę i wytwarzają substancje mineralne przyswajalne przez rośliny.

        Między 7 a 10 dniem nasze kostki powinny zacząć grzać, temperatura powinna dochodzić do 40 stopni. Jeśli nic się nie dzieje, to znaczy, że daliśmy za mało azotu lub wody, albo że na dworze jest za zimno. Dorzucamy więc znowu azot, podlewamy odstałą wodą i czekamy.

       Normalnie po ok. 2 tygodniach (jeśli pogoda pozwoli) słoma powinna zmienić kolor i powinny się na niej pojawić czarne i białe kropki - to znak, że życie zadomowiło się w słomie. Grzybnia i bakterie rozwijają się jak należy. W naszym klimacie i przy chłodnej pogodzie może to potrwać do 4-5 tygodni.


      Można już zacząć sadzić. Większość warzyw i kwiatów może rosnąć na takich grządkach, może z wyjątkiem korzeniowych. Przy sadzeniu roślin po prostu rozgarniamy słomę, robimy dołek i sadzimy roślinę podsypując ją dobrą ziemią kompostową.
      Ziemniaki wsadzamy dość głęboko w słomę i też przysypujemy ziemią oraz zatykamy dziurę garścią słomy.

       Jeśli chcemy siać, to trzeba przysypać wierzch naszych grządek warstwą dobrej ziemi, posiać i znów przysypać ziemią. Inaczej nasionka mogą wpaść głęboko między źdźbła i zagubić się.


  Na takich grządkach możemy siać i sadzić gęściej, niż na klasycznych. Można też   wykorzystać boczne ściany, żeby zasadzić w nich np. rośliny płożące (ogórki) lub towarzyszące, jak nasturcje czy nagietki. 
 Następnie pozostaje tylko dbać o podlewanie. Wbrew pozorom dobrze zmoczona słoma wcale nie wysycha tak łatwo. Nie należy zlewać jej zbyt intensywnie, za to regularnie. Jeśli ktoś ma możliwość zainstalowania nawadniania kropelkowego to w tym wypadku jest bardzo przydatne.
Można też po prostu napełniać regularnie deszczówką butelki plastykowe, którym na dnie zrobiliśmy trochę dziurek i po prostu stawiać je na słomie (otwarte, oczywiście).

      Rośliny mają bardzo długie korzenie, większość z nich przerośnie balot i zagłębi się w ziemi. Korzenie buraka mogą sięgać np. na 3 metry, ziemniaka na 1,5 m. (chodzi tu o korzenie "odżywiające", młode ziemniaczki tworzyć się będą w słomie).

     Mam wielką ochotę zrobić coś takiego u siebie. Od jutra zaczynam szukać kostek słomy.

      Po przemyśleniach: w źródłach francuskich, na których oparłam ten artykuł, mówią, że tego typu grządki można założyć nawet na betonie czy tarasie. Jednak ja obawiam się trochę o obecność mikroelementów w takich wypadkach, także wtedy, kiedy grządki są na jałowej ziemi . Z tego powodu uważam, że w sytuacjach ekstremalnych najlepszy jest obornik krowi, według biodynamików zawierający prawie wszystko, co roślinom potrzebne do życia. Można też lekko oprószyć słomę dolomitem lub popiołem, ale leciutko. No i można dać po wierzchu ziemię kompostową lub kompost dżdżownicowy.

24 komentarze:

  1. Oglądałem sporo filmów na youtube na ten temat. Sam wykorzystuję słomę, świeżą i suchą lub podgniłą trawę oraz obornik w moich grządkach. Mam kilka kostek ale raczej je rozpakuję i użyję do ściółkowania. Pomysł bardzo fajny a podłoże w ten sposób powstałe jest na pewno bardzo żyzne i wydajne. Tylko to podlewanie trochę kłopotliwe bo trzeba dawkować stale i powoli. Ulewa nie nawilży takiego podłoża.
    powodzenia
    piotrem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mam ochotę to sprawdzić. Kiedy ściółkuję grubą warstwą, to raz zmoczona słoma wysycha tylko na wierzchu, mam więc nadzieję, że te obfite podlewania na początku zakładania grządki zwilżą ją porządnie, a potem to te pełne butelki mogę sobie stawiać, 10 minut roboty dziennie. O wiele mniej, niż przy grządkach ziemnych z pieleniem.

      Usuń
  2. Już od dawna obczytuję się w temacie upraw w słomie.Jagoda napisała jak zwykle wyczerująco w temacie.Dziękuję.
    Mam jednak problem ze słomą bo mam źródło tylko jak sprawdzić jej "ekologiczność" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im więcej chwastów, czyli siana w słomie, tym bardziej ekologiczna, hi hi hi. Inaczej nie ma możliwości sprawdzenia. Można ewentualnie wziąć taką trochę podejrzaną i pozwolić jej "skruszeć" przez rok, mając nadzieję, że szkodliwe substancje, jeśli są, zostaną w tym czasie wypłukane bądź rozłożone.

      Usuń
  3. Każdy pomysł uprawy z jak najmniejszym wysiłkiem fizycznym mile widziany. Będę ci kibicować.

    OdpowiedzUsuń
  4. A czy azot "chemiczny" czyli kupiony w sklepie ogrodniczym wchodzi w grę? Ja słomę zdobyłam (łatwo nie było), ale mam problem z pozyskaniem naturalnego nawozu. Popiół z kominka? A tak też trochę w temacie - czy na kompost można wrzucać psie kupy? Kiedyś czytałam, że raczej się nie nadają, a gdzieś je uprzątać muszę, może by się jednak na coś przydały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sklepie ogrodniczym można też kupić suszony obornik, bo nawóz chemiczny jest be... Popiół z kominka nie zawiera azotu, ale można nim ciut posypać ziemię na grządkach. Na słomę raczej nie, ona ma już dość suchej materii. Psie kupy na kompost się nie nadają, głównie ze względu na choroby i pasożyty, możesz za to w jakimś kącie ogrodu (byle daleko od warzywnika) wykopać dołek, do którego będziesz je wrzucać, a potem zakryjesz ziemią. W międzyczasie dołek można przykryć jakimś kawałkiem blachy czy inną pokrywą.

      Usuń
  5. Mój ogródek warzywny jest troszkę za blisko drzewa. Korzenie wielkiego wiązu wyrastają mi na pierwsze dwie grządki i tam nic nie chce rosnąć. Pomysł ze słomą jest fantastyczny, mogłabym właśnie w tym miejscu zrobić słomiane grządki i dzięki temu nie tracić przestrzeni w ogródku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, mówią, że mozna je robić nawet na cemencie. Trzeba tylko, moim zdaniem dać sporo obornika. Po dwóch latach masz w tym miejscu kupkę kompostu. Mam tak samo z moimi "pomnikami przyrody" - jesionem i lipą. Mimo, że rosną w odległości kilku metrów, to wysysają warzywnik na całego, wały muszę tam zakładać co 3 lata, zamiast co 18. Te dranie umieją nawet rosnąć korzeniami w górę, aby dobrać się do jedzonka. Ale je lubię i wszystko im wybaczam.

      Usuń
  6. Bardzo ciekawy pomysł ze słomą.Ale czy ma jakieś znaczenie z jakiego zboża będzie słoma?

    OdpowiedzUsuń
  7. ja w tym roku z kostek ubiegłorocznej słomy przygotowałam ciepły inspekt-łatwa sprawa
    a teraz jeszcze jeden fajny pomysł na uprawy- na pewno wypróbuję u siebie
    dziękuję za kolejną super inspirację

    OdpowiedzUsuń
  8. Gorzka Jagodo, tylko czy nie jest jeszcze za wcześnie?, może by takie kostki przygotowywać koło połowy kwietnia-przy cieplejszej aurze
    tak żeby w połowie maja wysadzić w nie ciepłolubne

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też planuję w tym roku ogród w kostkach słomy. Kitki już czekają, ale zacznę dopiero przygotowywać je w połowie kwietnia, żeby zacząć sadzić w maju.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam pół stodoły słomy, która ma pewnie ze 20 lat albo i więcej.. I dookoła bardzo marną ziemię, która przez tyle samo lat nie była przekopywana.. Warto próbować? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam na FB - ogródek w kostkach słomy https://www.facebook.com/pages/Ogr%C3%B3dek-w-kostkach-s%C5%82omy/1611460862402515?ref=hl

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy kostki słomy nawozimy na bieżąco ( np. nawozem z pokrzyw ) tak jak uprawy w glebie? Co z kostkami słomy jesienią i zimą - po zbiorach warzyw ?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń