wtorek, 26 sierpnia 2014

Był raz sobie kartofelek

     Najpierw jednak była szczera glina, wyciągnięta przy zakładaniu wodociągu. Na glinie nic nie chciało rosnąć, więc swoim zwyczajem zaczęłam układać na niej przekładańca. Na spód poszły gałęzie i łodygi, następnie przez prawie dwa lata wyrzucałam tam wszystkie wyrwane chwasty i inne resztki roślinne, dodałam też trochę gnoju. W końcu pryzma była okazała i częściowo rozłożona, wyrównaliśmy ją więc i w zeszłym roku na części zasadziłam dynie i ogórki, a na części ziemniaki.

   Plon był ładny, choć nie jakiś wyjątkowy.

   Tak się jednak złożyło, że, jak to często bywa, przeoczyłam jakieś kartofelki, które były zagrzebane wyjątkowo głęboko.

     W tym roku na grządce pięknej, czarnej ziemi, w jaką zamienił się przekładaniec, posadziłam kapustę, pory, selery i sałatę. Trzy ostropesty wyrosły same.
     Patrzę ja sobie, a tu kiełkują w dwóch miejscach okazałe, gęste pędy ziemniaka. Zapomniane kartofelki spokojnie przetrwały zimę i z wiosną "dały popalić", wyrastając na ponad metr w górę.
Zostawiłam oczywiście te najpiękniejsze; słabowite pędy, wyrastające z kartofelków wielkości fasolki, powyrywałam, bo i tak plonu by z nich nie było. Te dwa krzewy, które zostawiłam, musiały wyrosnąć z okazalszych ziemniaków z dużą ilością oczek, bo były dość liczne.



      Niedawno przyszła chwila prawdy, czyli wykopałam plon. Pod jednym krzewem, mniejszym, było 8 ogromnych, ciemno różowych kartofli wielkości męskiej pięści. Są one reputowane, jako mało wydajne, dlatego droższe od innych. Bardzo ładna wydajność. Za to drugi krzew, poczciwa różowa Irga, wspiął się na szczyt możliwości. Zresztą zobaczcie sami:

Ponad 30 ziemniaków przyzwoitej wielkości, malutkich nie liczyłam. Nawet jednak najmniejsze się przydadzą - ugotowane w łupinach i zmieszane z otrębami są świetną karmą dla kur.

      Dziś zajrzałam pod inny krzak z "zapomnianego" kartofelka, tym razem Irgi białej. Plon jest jeszcze większy.

      Zaczynam na serio myśleć o ozimym siewie ziemniaków. Trzeba wybrać je dostatecznie duże, żeby dały wiele pędów oraz zakopać głęboko, ewentualnie przykryć bardzo grubą warstwą ściółki w obronie przed mrozem. Jeśli nie wszystkie wzejdą, można w wolnych miejscach posadzić czy posiać inne rośliny: bób, fasolę, chrzan, kapustę, pory, selery i inne.
     Takie zimowe ziemniaki wschodzą wcześniej od posadzonych wiosną, są większe i zdrowsze oraz ładniej plonują. Poza tym nie ma na nich szkodników, być może dlatego, że "giną" wśród innych warzyw. No i niebagatelna dla mnie sprawa: wiosną na ogół jest nawał prac, którym trzeba podołać. Jeśli odpadnie mi sadzenie kartofli (bo przy systemie ściółki okopywanie już odpadło), będę miała więcej czasu na dopieszczanie innych siewów.

P.S.  Zastanawiam się, czy obsadzanie kartoflami dużych pól nie jest przypadkiem błędem, aberracją hodowlaną. O ile zboża mają swój ekwiwalent w naturze - w trawiastych stepach, o tyle nie ma ogromnych przestrzeni porosłych psiankowatymi. Zawsze są wymieszane z innymi roślinami. Może to wskazówka co do sposobu uprawy? Sami widzicie, jak pięknie i zdrowo rosną zapomniane gdzieś na kupie kompostu czy w kącie ogrodu, a jak malutkie i podatne na choroby są "na zagonach".

15 komentarzy:

  1. Piękne plony! U mnie takie dzikusy porosły na kompoście...zresztą co roku jakieś wyrastają i dają świetne plony :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też dziki na kompoście i pomidory dziki też;))

      Usuń
  2. Piękne plony. Gratuluję! Mnie wyrosły trzy krzaki na pryzmie kompostowej. Ogromne i plon też był niezły. Nie wiem tylko jaki to gatunek, bo je wcześniej dostałam, a darczyńca sam nie wiedział. Jesienią wrzuciłam tam takie maleństwa przy sprzątaniu ogrodu i przykryłam chwastami i słomą trochę rozłożoną po sprzątaniu składowiska słomy do celów ściółkowych. Co ciekawe, nie zaatakowała krzaków stonka, a wcześniej zawsze miałam z nią problemy. W tym roku też chyba tam jakieś ziemniaki posadzę. Nic wszak nie tracę, a zyskać mogę. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kompoście plonują mi słabiej, niż na przekładańcach albo nawet wprost w ziemi. I też są wtedy bez stonki.

      Usuń
  3. Ja się dopiero przymierzam do takich "przekładańców". Czy jest sens zrobić takiego świeżego przekładańca z zebranych przez cały rok gałązek i tego co się uzbierało od wiosny w kompostowniku (czyli tylko częściowo rozłożonego), plus jakaś słoma czy nie wiem co jeszcze, a w to od razu kartofle? Taki eksperyment - wyrośnie cokolwiek na wiosnę? Bardzo mnie zafascynowały wały permakulturowe, ale to bardzo świeża fascynacja, dopiero ruszam z realizacją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sens zawsze jest! Zawsze możesz spróbować i zobaczyć, co to da. Eksperymenty wręcz kocham, bo dzięki nim nie tylko odkrywam ciekawe rozwiązania, ale też sama ciągle uczę się czegoś nowego, staję się ciut mądrzejsza. Jakby mi się jakieś klapki w mózgu otwierały.

      Usuń
  4. Ciekawy post. Dziękuję
    Z pozdrowieniami A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co pozwala nam zebrać piękne i pożywne plony przy minimum wysiłku zawsze jest interesujące :)))

      Usuń
  5. Późną wiosną wyrzuciłam na kompost, a właściwie na taką górę różnych śmieci organicznych: gałęzi, trawy, chwastów wszelakich, kilka zwiędłych ziemniaków. Ku mojemu zdumieniu kilka dni temu odkryłam dorodne krzewy, zdrowe, bez śladu jakiegokolwiek szkodnika, czy innego grzyba. Jeszcze nie wykopałam, bo nie jestem pewna, czy to już czas na nie? Bardzo jestem ciekawa co tam jest!? Kopać już?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli są to jeszcze dorodne krzewy, to NIE KOPAĆ. Pyry wykopujemy, kiedy część nadziemna jest zaschnięta. Możesz jednak wsadzić im rękę pod spód i pomacać, jeśli wyczujesz jakiś kartofel godny tej nazwy, to możesz go wyciągnąć, nie uszkadzając krzewu. U nas nazywa się to "podbieraniem".

      Usuń
  6. ... wielkości męskiej pięści - powiadasz... u mnie orzechów włoskich he he. No zdarzają się większe sztuki, ale do pięści im daleko, zwłaszcza męskiej:)
    Pozdrowienia ślę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo one żarłoczne są, najlepiej rosną na świeżych wałach i różnych takich kupach kompostu. Nie bojaj żaby, niedługo też się doczekasz takich wielkich. Podziwiam za to Waszą kopułę słomianą. Nawet nie wiesz, jakie to potrzebne, takie wiadomości z pierwszej ręki, bogato ilustrowane!

      Usuń
    2. Dzięki za dobre słowo! Mam nadzięję, że jeszcze jesienią będę miała trochę czasu na ogród i porobienie różnych kup:) Spróbuję też tej ozimej uprawy ziemniaków - to ciekawa sprawa.
      A jak zdobywasz różne odmiany sadzeniaków? Masz jakieś ulubione?

      Usuń
    3. Sadzę, co mi pod rękę wpadnie - czasem swoje, czasem od sąsiada, a czasem z marketu. Mam małą słabość do Irgi.

      Usuń