piątek, 6 czerwca 2014

Myło do bani

       Moje ciało wymusza na mnie bycie ekologiczną hi hi hi.... O jedzeniu to nawet nie piszę, całe tomy tego wszyscy wypisują. Ale jest jeszcze ubranie. Otóż moje ciało, sporo lat temu, postanowiło nie akceptować tkanin sztucznych. Zaczęło więc mi serwować całą gamę zaczerwień, swędzących wyprysków tudzież innych przyjemności tego typu. No i bach!  chciał, nie chciał, muszę nosić tkaniny naturalne, przynajmniej w bezpośrednim kontakcie ze skórą. Farbek też niezbyt zresztą moja skóra lubi, dopiero potem dowiedziałam się, że niektóre barwniki do tkanin są mocno trujące. No i tak chodzę w lnach, bawełnach i wełnach, a ludzie się zachwycają: "Jak ty musisz kochać ekologię!" Ano muszę...
      Potem przyszła kolej na kosmetyki. Najlepsze kremy, nawet te AA (nie Anonimowi Alkoholicy, tylko anty Alergiczne) dają mi wysypkę. Mydła sodowe, nawet te domowe - też won! Bo cię ciało pokara świądem takim, że masz ochotę skórę zedrzeć. Past do zębów przemysłowych nie lubię po prostu, też dopiero później dowiedziałam się o fluorze i plastykowych miniaturowych kuleczkach, które zatruwają już w tej chwili wody w oceanach, rzekach i jeziorach oraz ryby... Wcześniej jednak po prostu ich nie lubiłam.
     Trudno, myć się trzeba. Błotko z orzechów myjących fajne, ale trzeba je wcześniej przygotować, sam zabieg trwa dość długo. Zachowuję je na okazje, kiedy chcę poczuć się kobietą luksusową.
     Lawirowałam tak między różnymi mydełkami, aż w końcu szukając pasty bez fluoru w necie wpadłam na serię kosmetyków z samej Syberii "Recepty Babuszki Agafii". Patrzę, a tu pasta cedrowa (do cedru syberyjskiego mam wielką słabość). A oprócz pasty mydła na bazie mydlnicy lekarskiej, bez sodu i nawet bez potasu, za to bardzo po rosyjsku i barokowo z pierdylionem ziół, olejków i wyciągów. Tudzież szampony, balsamy i kremy. Cena przystępna, więc sobie myślę: "Co mi tam, trochę można spróbować." Zamówiłam dwa mydła i szampon oraz balsam do włosów.
     Mydła mają konsystencję żelu, bazą jest wyciąg z mydlnicy białej i czerwonej (hmmm, tej nie znałam), olej cedrowy i rzeczony pierdylion olejków i wyciągów z ziół oraz w jednym przypadku dziegieć brzozowy i czaga brzozowa. Pachną niezwykle przyjemnie, świeżo i delikatnie. Pienią się też bardzo ładnie, w przeciwieństwie do kosmetyków z orzechów piorących. Można nimi myć zarówno ciało, jak i włosy. Aż mi się łapy same po nie wyciągają, kiedy wchodzę do łazienki.
     Jedyny bemol, to obecność konserwantów, ale mam wrażenie, że inaczej byłyby niedostępne w handlu, bo ileż czasu można przechowywać same mieszanki wyciągów z ziół i olejów? Kilka dni? Kilka tygodni może, ale w lodówce.
     W każdym razie moja skóra nie protestuje, wprost przeciwnie, wygląda, że jest mocno zadowolona. Włosy również, bo takie czyste i żywe już dawno nie były. Zwykle już 24 godziny po umyciu znów były tłuste i klapnięte, mimo używania specjalnych szamponów. Logiczne, tym, którzy na tych szamponach zarabiają, wcale nie zależy, żebyśmy musieli je stosować rzadko, tylko jak najczęściej. A tu mija jeden dzień, drugi, trzeci, a włosy ciągle sypkie i miłe w dotyku. Dopiero po trzech dniach coś tam było widać, ale też nie oszczędzałam się przez ten czas - pociłam się i kurzyłam przy sianie, że aż miło.
    Coraz bardziej jestem zmotywowana, żeby poeksperymentować z moją mydlnicą. Robiłam z niej kiedyś wywary, niezbyt mi wyszło. Teraz szukam innych przepisów. Może ktoś z Was zna?

26 komentarzy:

  1. Ja znam tylko prosty przepis domowy, wywar dwie łyżki na szklankę wody, dwa żółtka i łyżka miodu, ale ten pewnie znasz też. Przyznaję, nie używałam do mycia, mam zanotowane z ciekawości, ale za to używam namiętnie macierzankowej płukanki do włosów. Lubię jej zapach. Współczuję problemów ze skórą, moja lubi wszystko. Olej cedrowy jest cudny, twoje cedrowe mydełko tez bardzo smakowite:) Jeszcze je mam, bo oszczędzam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś jajka wolę w jajecznicy, niż na głowie. Chodziło mi o coś, co mogę użyć zaraz, bez wielu zabiegów przygotowawczych, wpadając brudna z ogrodu, żeby przygotować obiad.

      Usuń
  2. No tak, ja z szamponów sklepowych mogę jedynie uzywać bambi dla dzieci, i albo z Polski ciagnę zapas albo na miejscu za 1.99 GBP za małą buteleczkę :P Kremów do twarzy nie uzywam wcale, podobnie jak balsamów do ciała - nie mam takiej potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie uzywam kremów, ale czasem twarz ciągnie. Mnie ciągnęła po zwykłych mydłach...

      Usuń
  3. Ja na szczęście nie mam alergii, ale dwie bliskie mi osoby mają potężne problemy, dziękuję za namiary, poczytam o tych kosmetykach, miałabym praktyczne prezenty:))
    Pozdrawiam bardzo ciepło, mail w produkcji:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nie uważam, żebym miała alergię. Alergia to reakcja na nieszkodliwe substancja, a to, na co reaguję, jest jak najbardziej szkodliwe. Mam po prostu niski próg tolerancji chemicznych trucizn.

      Usuń
  4. O witaj w klubie!!!! Pasta do zębów bez fluoru za 6.80 PLN - Ziaja szałwiowa - super fajna, nie używamy innej;))) Mydło szare li i jedynie, albo domowo przetopione z oliwką i olejkami, a szampon do włosów Emolium - też polska firma, super! Żadnych farb do tkanin, dltego lubię kupowac w second handach, bo to, co toksyczne już dawno wypłukano;)))) Każdą nową rzecz trzeba wyprać przed założeniem!!! Księżniczka ma wielką alergię na wszystko, więc brak chemii mamy przećwiczony;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jechałam długo na szarym mydle, ewentualnie na marsylskim, ale ono też zawiera sód, który wysusza. a mydlnicy mam w ogrodzie do groma, więc ciekawiło mnie, co można z niej zrobić. Ciuchy też spieram, lubię te stare, sprane do cna, bo są miękkie i przyjazne.

      Usuń
  5. Aż tak wrażliwej skóry nie mam, ale dzięki za temat. Sklepów kosmetycznych to już dawno nie odwiedzam. Jedynie w aptece kupuję krem Mediderm, ale czasem po nim skóra na twarzy mimo wszystko mnie piecze. Wypróbowałam wiele rzeczy i tylko po tym jest w miarę dobrze. Do mycia tylko Emolium. Reszta ciała jest znośna, ale na twarz to nic nie mogę dobrać. Poszukam tej Babuszki i może receptur jak się uda. Zbieramy się z mężem, aby robić własne mydła i własne kremy. Póki co zgłębiamy temat i receptury, tym bardziej temat mnie zaciekawił mocno, w szczególności to mydełko bez sodu i potasu. Ziółka po troszku już zbieram; mydlnica lekarska jedzie. Oj, już się cieszę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowiedziałam się właśnie od nieocenionej zielarki Utygan, że roślin z saponinami, czyli mydlnicy również, nie należy traktować na gorąco, bo się saponiny rozkładają. Najlepiej nastawić letni lub zimny wyciąg. Ona zresztą już od dłuższego czasu pracuje nad recepturami ziołowych "myjek" i zbiera zioła. Mam nadzieję, że niedługo to udostępni.

      Usuń
  6. Ja nie mogę Ci pomóc ale Ty pomogłaś mnie (mi?) Receptury babuszki Agafii wpisane do ulubionych obok anielskiej kuchni. Pozdrawiam czerwcowo :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że komuś się przydało. Są bardzo przyjemne w użyciu.

      Usuń
  7. Jejku, jejku, ale skarby u tej Babuszki, i nie tylko. Kuszące!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się skuś :) balsam do włosów taki sobie, można odpuścić, ale mydła - rewelacja. Podobnie jak brzozowy skrub do ciała.

      Usuń
  8. Witamy w klubie wrażliwych na chemię...
    Od dziecka muszę uważać na wszelką kosmetyczną chemię, a jak już coś podrażni, to pozostaje przemywanie do skutku buzi w zaparzonych płatkach owsianych! Od ponad roku jestem wielbicielką olejów i maseł naturalnych (czyli to co w super ekologicznych kosmetykach jest bazą), kokosowe, z czarnuszki, lniany i kilka innych wypróbowanych (kupuję w internecie na zrobsobiekrem.pl - jest tam w dziale ich trochę i ceny przyzwoite). Od tamtej pory nie zdarzyło mi się podrażnienie. Mydło - na razie z Aleppo, jest świetne i działa, tzn nie szkodzi... Co zaś do pasty - szczotkuję, czy raczej masuję zęby glinką zieloną i białą na przemian. Owszem, nie pieni się, ale nie musi, nie zionę chemiczno-miętową wonią. Zamiast dezodorantu - sztyft ałunu. Można znaleźć naprawdę dużo przepisów na naturalne kosmetyki, łatwiejsze i trudniejsze. Ja jestem leniwa, zmęczyło mnie gotowanie wywaru z orzechów, więc na chwilę myję szamponami baaaaaaaaardzo rozcieńczonymi, jest lepiej. A dodatkowo co jakiś czas chna do włosów (przepis na odżywkę, trzymam długo jak na farbę). Moje włosy bardzo ją lubią, ja zaś lubię ich rudawy blask. Aktualnie przerabiam rumiankową kurację antyalergiczną (doczytałam się u Różańskiego, że rumianek blokuje histaminę), obym wytrwała to swędzenie oczu i katar... Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, mydła z Aleppo są fajne, tyle, że drogie. Miałam ochotę na coś innego, bardziej z naszej strefy klimatycznej i z ziół, których większość mam w ogrodzie. Pomalutku odstawiam różne egzotyki, żeby przejść na to, co natura daje na wyciągnięcie ręki. chciałam przekonać się, co można zrobić z mydlnicy.

      Usuń
    2. Tak, mydło z Aleppo kosztuje ok. 35zł, ale ja mam swoje od Bożego Narodzenia, i jeszcze jest go 1/3, a można nim myć wszystko, także włosy (robię tak od czasu do czasu).
      Najlepiej byłoby sprawić sobie domową wytłaczarkę do olejów, piteba holenderska, widziałam taką na allegro, koszt 500zł (ale w gospodarstwie domowym i ogrodzie sprawdzi się, bo wytłoczymy co kilka dni pół szklanki oleju z dowolnych nasion, więc w dłuższej perspektywie się opłaci).
      A o żuciu wosku rzeczywiście słyszałam od świetnego pszczelarza, bodaj najlepszego w Polsce p. Patalasa z Borów Tucholskich, robiłam to jeden sezon, lata temu i zapomniałam o tym. Ale trzeba uważać także na miód (nie z rzepakowego herbicydowego pola na przykład).
      A z mydlnicy jest gotowy szampon (http://www.fitomed.pl/szampon-ziolowy-do-wlosow-tlustych-mydlnica-lekarska-250-ml/sklep_p/?idp=2 ), 11zł, albo można podpatrzeć na domowy przepis u Zielonej Wśród Ludzi, bardzo łatwy: http://www.zielonawsrodludzi.pl/2013/07/zrob-sobie-szampon-z-mydlnicy.html
      Powodzenia w eksperymentowaniu we własnym zaciszu domowym! Pozdrawiam

      Usuń
  9. Też używam kosmetyków z tej serii i jeszcze Baikal Herbals, rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdy tylko znajdę książkę w której są recepty na naturalne kosmetyki zaraz napiszę, gdzie ja ją wsadziłam mam w oczach jej wygląd tylko nie spotkać nie mogę, ale poszukam. Natomiast trafiłam na opowieść o sposobie na alergię. Odczulanie polega na stosowaniu plastra miodu. profesor kupował w swojej okolicy plaser miodu wyciskał z niego miód a sam plaster pociął na kawałki i żuł. Tak mu polecił stary uzdrowiciel w Londynie, profesor zostawał się do rady i wyleczył zupełnie z alergii.
    Strasznie nie lubię szukać. Kiedyś na pewno tematycznie te moje książki posegreguję i będę wiedziała gdzie jest co i na co kiedyś na pewno.....a teraz ciepłe pozdrowienia wieczorne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, znajdziesz wtedy, kiedy będzie potrzebna. Miód ssę często, mam swoje ule. Nie wiedziałam, że odczula, z resztą mam wrażenie, że u mnie to nie alergia, tylko nietolerancja na trucizny.

      Usuń
  11. Ja trafiłem na Agafie rok temu i jestem bardzo zadowolony zarówno z żelu jak i szamponu - są relatywnie tanie bo starczają na długo i neutralne. Pastę do zębów też mam z tej serii, ale najlepszą pastę cedrową, choć drogą, bo kosztuje 30 zł można zamówić pod adresem http://produktycedrowe.anastazja.org/. Jest doskonała, najlepsza - dla mnie przynajmniej - w wersji z miętą. Pisałaś, że jajka najlepsze w jajecznicy. Niemniej polecam Ci żel pod prysznic: dwa żółtka, łyżka oleju migdałowego albo sezamowego (3 x tańszy ), parę kropli z cytryny, wszystko mieszasz, zabiera to 1 minute. Skóra po tym jest świetnie nawilżona i taka wręcz jedwabista. Dobry olej we w miarę dobrej cenie jest tutaj http://sklep.efavit.pl/ Dla mnie wychodziło to za drogo ze względu na jajka, w Poznaniu eko kosztuja 1 zł, ale jak się ma swoje, to ja nie spotkałem się z czymś lepszym ;). A od wewnątrz bardzo dobry jest wywar z owsa, bardzo dobrze wzmacnia żywioł metalu, czyli płuca / jelito grube - do którego należy skóra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stronkę Apka znam, wiem, że olej u nich najlepszy, ale te ceny...Czasem coś tam kupowałam, np. mydełka cedrowe, tyle, że one też zawierają sód. U mnie problemy skórne raczej były spowodowane nieodpowiednią dietą i kryształkami szczawianów i moczanów, które osadziły się w tkankach. Najczęściej pojawiały się zimą, kiedy z konieczności je się więcej kupnego. Ostatniej zimy, kiedy mieliśmy więcej zapasów własnych warzyw i kiedy uważałam na dietę i kosmetyki, prawie ich nie było.

      Usuń
  12. A ja polecam książkę Klaudyny z Ziołowego Zakątka o naturalnych kosmetykach.
    http://ziolowyzakatek.com.pl/oficjalna-premiera-mojej-ksiazki/.
    Jest tam przepis na szampon z mydlnicy i kilka innych fajnych przepisów np. na olejowe oczyszczanie twarzy. A swoją droga to szampon babci Agafii zawiera silnie działający detergent z rodziny SLS, więc co z tego, że robiony jest na wodzie z wyciągiem ziołowym. Lepszy jest szampon i balsam do włosów Sylveco, który zawiera tylko te łagodniejsze detergenty. Plus dla Agafii za ziołowy proszek do czyszczenia zębów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem chemikiem i trudno mi zbadać rzeczywisty skład tego mydła, o którym piszę. wiem jednak, że na opakowaniu jest napisane dużymi literami: "Bez SLS", "Bez Parabenów" oraz "Organic". Saponiny to także detergenty, tyle, że naturalne. Na pewno są różne dobre kosmetyki, wiem tylko, że ten, o którym piszę, moja skóra zaakceptowała bez problemów. W sumie to najbardziej interesowało mnie to, co można zrobić z mydlnicy, a nie jakaś określona firma. Mam nadzieję, że od tej jesieni będę miała własne szampony i płyny do mycia na bazie mydlnicy, a wtedy będę pewna tego, co w nich jest.

      Usuń
    2. Moja córka pracowała przez kilka miesięcy w Ziołowym Zakątku, więc znam go dość dobrze. Herbatki mają rzeczywiście ciekawe i miejsce jest piękne.

      Usuń