poniedziałek, 2 czerwca 2014

Chaszcze

       Wiosna, wilgotno i dość ciepło, więc zieleń się rozbuchała i rośnie w oczach.  Rozbuchane do granic możliwości drzewa, krzaki i zielska rozmaite wypełniają przestrzeń. Wilgotna zieloność wciska się wszędzie, radośnie i z wigorem.
      Mówiłam Wam, że nasz ogród jest dość bałaganiarski? No to jesteście uprzedzeni. Dziś zostawimy na chwilę warzywniki i wybieramy się do dżungli. No to zabieramy ekwipunek i naprzód!


Alejka przed domem i piękne, czerwone pęcherznice. Niedługo wejdą do domu, hm...
   Kiedyś posiałam margerytki, teraz wszędzie ich pełno. to jest moja wersja trawnika. Oraz młodziutka jarzębinka miczurinowska o słodkich owocach. Jeszcze ich nie próbowałam, ale już niedługo....

Tego cuda nie muszę przedstawiać... Uwielbiam zapach irysów, zarówno kwiatów, jak korzenia, który pachnie fiołkami.

  I znowu alejka....
 Łubiny wyhodowane w zeszłym roku z nasion.
  Małe oczko wodne. Niedługo zakwitną nenufary, moje magiczne kwiaty.

Bramka i pnąca róża, którą ocalam przed zamarznięciem odczepiając i zawijając wieloma warstwami agrowłókniny. Krwawa robota dla moich rąk, nawet w rękawiczkach, ale za to jak już zakwitnie, to czaruje wszystkich.
 Pióropusznik strusi nad oczkiem wodnym. Ma on długa historię, bo pierwsze sadzonki przyniosłam do ogrodu Babci z liceum - rósł tam pod północną stroną sali gimnastycznej. Potem z ogrodu Babci zabrałam sadzonki do nas. Teraz zajmuje cieniste zakątki ogrodu i rośnie czasem prawie tak wysoko, jak ja.
 Pergola opleciona klonem i winoroślą, a z niej widok na lasek.
 Ścieżka w lasku.
I druga ścieżka w lasku.
A teraz pomyślcie, że cała ta przestrzeń to był goły ugór, na którym pasły się krowy. Kilkanaście lat temu, kiedy tu się wprowadziliśmy. Aż samej mi trudno uwierzyć, że każde z tych drzewek i każdą z tych bylin zasadziliśmy sami. I wiele innych, które nie zmieściły się na zdjęciach. Malutkie świerczki wyrosły ponad dach domu....
Uwielbiam te swoje chaszcze, można się w nich zagubić i zapomnieć o całym świecie.
Jeśli więc sadzicie drzewka i krzewy, to spróbujcie patrzeć na nie oczami wyobraźni - jakie będą za kilkanaście lat. I nie sadźcie za gęsto. Maleństwa, które sadzicie, niedługo będą olbrzymami.

30 komentarzy:

  1. Piękny, piękny ogród Jagodo, w tej "dzikości" tkwi cały jego urok!:) Ja odglądałam go wcześniej u "Mai w ogrodzie", wtedy zachwycał mnie równie mocno... Uwielbiam takie ogrody:) Kompletnie nie trafia do mnie wersja trawnik plus tuje, po prostu nie;) Pozdrowienia ciepłe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciach przepada gdzieś połowa uroku, bo nie ma dźwięku i zapachu :). Wiesz, że tuje jako takie to ja nawet lubię, ale wkomponowane w inne rosliny.

      Usuń
  2. Tajemniczy ogród zdecydowanie w moim ulubionym stylu, czyli nieposkromiona natura :))) Podobnie nasza działka w Warszawie wyglądała za mojego dzieciństwa, ponieważ Babcia przejawiała uwielbienie w stosunku do chaszczy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, niech żyją miłośnicy Chaszczów!

      Usuń
  3. Faktycznie trzeba miec wyobraźnię, żeby zobaczyć w jednej lichej wsadzonej gałązce drzewo lub wielki krzaczor. Jeśli macie jakieś archwiwalne zdjęcia, to mógłby się pojawić temat jak to wyglądało po 2, 5, 10 itd latach. Chyba, że w tej obiecywanej książce:)
    Ogród przepiękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Archiwalne zdjęcia mam w albumie, mieliśmy wtedy tylko aparat kliszowy. A takie trochę mniej archiwalne spaliły się ze starym komputerem. Na początku było łyso, no zwykła łąka z kretowiskami i pasącymi się krowami sąsiadów.

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia, i to co na nich również ;) Ja co do naszego Siedliska muszę używać dużo wyobraźni, choć trzy lata temu było to jeszcze zwykłe zaorane pole, teraz jest już bujna łąka z wystającymi nieco ponad trawę młodziutkimi drzewkami, krzakami i bylinami, gdzie co roku dosadzamy ich coraz więcej. Plany porobione, wszystko wzięte pod uwagę - sad, warzywniak, lasek, łąka, staw, miejsce pod dom i różne zabudowania, wybiegi dla zwierząt, a także rośliny ozdobne, użytkowe i zioła :) Co prawda wiele szczegółów jest ciągle dopracowywanych i się zmieniają wraz z czasem, ale chyba nawet jak już będziemy na miejscu to ciągle będzie się coś zmieniać ;) To bardzo przyjemne uczucie jak piękne marzenia, to co przez nas samych wyobrażone materializuje się w naszym życiu. Prawda? Choć nie działa to na zasadzie, wystarczy posiedzieć, pomarzyć i samo z siebie bez naszego udziału się stanie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba najpiękniejszy etap, kiedy marzenia zaczynają się materializować. Fakt, że pracy przy tym sporo, ale człowiek lata jak na skrzydłach.

      Usuń
  5. Piękny ogród! Zazdroszczę bardzo. U mnie nigdy tak nie będzie, bo rogacizna ma wstęp wszędzie. Uchowają się więc tylko drzewa (i to nie wszystkie), ale w końcu nie można mieć wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie można... A czy nie ma możliwości, żeby jakiś kawałek rogaciźnie z gardła wyrwać i zrobić choć mały ogródek?

      Usuń
  6. Też wolę takie osnute lekką tajemnicą ogrody ... idziemy zaciekawieni co będzie dalej :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potraktowaliśmy ogród trochę jak dom, zrobiliśmy w nim różne "pokoje" pooddzielane żywopłotami. Teraz można je zwiedzać, jak komnaty na zamku.

      Usuń
  7. Niestety, nie spojrzałam na ogród oczami wyobraźni, i teraz dżungla, wszystko porosło, że aż strach, sadzone zbyt gęsto, do tego przyniosłam sobie chmiel, i dzikie wino, bo było mi za mało; ale za to w upały panuje chłodek, pachnie sosnami, wiatr nie ma dostępu; mąż się odgraża, że wytnie mi połowę, a mnie tak dobrze, bo ani oko sąsiedzkie nie podejrzy, co tam w środku; i ptaki mają raj, wilgi się osiedliły; pozdrawiam Miłośników Zachaszczonych Ogrodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One nie są zachwaszczone, one są bogate w szatę roślinną!

      Usuń
  8. Jak ja Cię rozumiem! U nas było tak samo. Ugór pełen zakopanych śmieci. Tak bardzo i szybko chciałam mieć ogród, że oczywiście wszystko rośnie zbyt blisko siebie. Ale co tam, się przytnie.
    Odpozdrawiam Marię z Pogórza. Ciągle drżę, że Mój przytnie coś pod moją nieobecność:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mój i tak lata z sekatorem i tnie, ale spoko loko, wszystkiego nie da rady.

      Usuń
  9. Jagódko, ra róża przy przejściu bajkowa, nie wpadłam na to, by odczepiać swoje, ale wiele warstw włókniny tak, tylko dlatego przeżywają. Po tym jak wymarzłmy mi kolejno tamaryszki, krzewuszki i ulubiona czerwona leszczyna, chucham już na wszystko. Podziwiam ogród, taki jak lubię, taki dziki troszkę, jak rozczochrany Piotruś Pan w krainie wróżek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko owinęłam na palu, to wymarzła mi prawie do ziemi i musiała odrastać. A zobaczysz jeszcze, dam jej zdjęcie jak kwitnie. A właściwie ich, bo jest biała i czerwona.

      Usuń
  10. Aj, ta druga ścieżka do lasu.... już bym poszła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwy, szumny las jest dość daleko. To tylko nasz lasek - mały, ale dzielny!

      Usuń
  11. Wspaniały ogród.Miło byłoby po takim pospacerować,a irysy boskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta racja! Taki spacer wystarczy, wszystkich ścieżek jest parę kilometrów.

      Usuń
  12. Pięknie....cudnie...
    uwielbiam takie Ogrody...i Twoje posty :)))
    u nas też było łyse pole...
    pozdrawiam Wszystkich serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam nawzajem! Pola w zasadzie bardzo lubię, ale ogrody jeszcze bardziej.

      Usuń