niedziela, 15 czerwca 2014

Eksperymenty z ziemniakami

     W tym roku posadziłam ziemniaki w słomie. Jesienią dałam warstwę słomy wprost na ziemię, na to gnój i znowu słomę. Wiosną dorzuciłam jeszcze słomy po wierzchu i powtykałam w to sadzeniaki. Mimo, że były posadzone najwcześniej, na początku kwietnia, to bardzo długo nie wschodziły. Już myślałam, że nic z tego nie będzie. wygrzebane ziemniaczki cały czas miały tylko mikroskopijne kiełki. W końcu zdecydowały się wyrosnąć. W chwili obecnej ta grządka wygląda tak:


Niezbyt to okazałe, prawda? Zobaczymy, co będzie dalej. Nie jestem pewna, czy to nie resztki środków chwastobójczych obecne w słomie hamują rozwój ziemniaków. W zeszłym roku sadziłam w sianie, wzeszły be kaprysów.

     Tymczasem pyrki posadzone w ziemi dwa tygodnie później i tylko wyścielone w międzyrzędziach starym sianem, wyglądają tak:

Na brzegu rośnie bób, który jest bardzo dobrym sąsiedztwem dla ziemniaków. Białe kłaczki to najbrudniejsze kawałki wełny, które też tam wrzuciłam.

      Najbujniejsze są jednak krzaki, które wyrosły z kartofelek zapomnianych przy zeszłorocznych zbiorach. Zdarza się nam to co roku. Zapomniane kartofelki przemarzają, ale nie tracą zdolności kiełkowania i wyrastają niezwykle bujnie. Na zdjęciu dla porównania obok stoi konewka 10 litrowa.

Wydają też wcześnie plony, zanim zaraza ziemniaczana zacznie czynić spustoszenie (atakuje ona zwykle w połowie sierpnia). Czemu nikt jeszcze nie wpadł na pomysł ozimych ziemniaków?

      A tak poza tym, to u nas znowu zimno i mokro. Truskawkowa Pełnia przyniosła zmianę pogody na gorszą. A było już tak ciepło i przyjemnie...

11 komentarzy:

  1. Też tak mam. Te posadzone w słomie, chuchane i dmuchane ledwo ledwo a nawet jakby troszeńkę wygniły a te samokiełki bujne i dorodne. Ale poznamy po owocach co było lepsze a do młodych ziemniaczków jeszcze ho,ho!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zeszłum roku posadziłam tak z 7 krzaczków w sianie. Wyrosły 4, plon był bardzo ładny. Ale one jakoś wcześniej wyrosły.

      Usuń
  2. My też zaeksperymentowałyśmy z ziemniaczkami na słomie... na razie efekt zerowy ;-))
    A zdradź, Jagodo, na co ta wełna między grządkami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, moja sprawdzona od lat metoda jest taka: sadzę ziemniaczki do ziemi, do takich płytkich bruzd zrobionych motyczką i przykrywam ziemią, usypując nad nimi niewielkie kopczyki, no, takie bruzdy robię, ale niezbyt wysokie. Potem, zamiast okopywać ziemniaki, rozścielam pomiędzy nimi siano i słomę, dość wysoko. dokładam w miarę wzrostu. A wełna? Te najbrudniejsze, sfilcowane skrawki nie nadają się do przeróbki, za to są świetnym materiałem do ściółkowania. Na dokładkę są przesiąknięte gnojówką, która powoli wymywając się z deszczem, odżywia rośliny. Wszystko, co organiczne, nadaje się do ściółkowania, czyli wełna też.

      Usuń
  3. Ja po prostu polozylam ziemniali na ziemi na zaoranym polu w kwietniu dopiero co kupilam w marcu stare gospodarstwo,wracajac do ziemniakow polozone lekko skielkowane okrylam tylko sloma dosc grubo wyrosly normalnie posadzilam z nimi troche chrzanu juz zaczynaja kwitnac i nie bylo z nimi wogole roboty tylko raz dolozylam slomy jak podrosly i wszystko by bylo super a tu stonka niestety ,czy szarym mydlem pryskanie pomorze? Bardzo lubie Twoj blog jest dla mnie wielka pomoca i inspiracja pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stonkę trudno znaleźć środek ekologiczny. Poza bażantami, jedynymi, które ją jedzą. Zostaje zbieranie ręczne, my tak robimy. Z niewielkiego pólka dość łatwo i szybko się zbiera.

      Usuń
  4. Wprawdzie na ziemniakach to się w ogóle nie znam i nigdy nie sadziłam, ale zawsze same gdzieś wyrosną. W tym roku zobaczyłam dorodny krzaczek w kompostowniku. Duże te ziemniaczki nie będą, bo słońca tam nie ma dużo, ale zobaczymy co z niego będzie. I pomidorek mi wyrósł w bardzo nietypowym miejscu. Troszkę mały, nie wiem czy zdąży wydać owoce, ale lubię takie eksperymenty. Nie przeszkadza mi zbytnio, że to rabata ozdobna. Poczekam, a co mi szkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. My zawsze tradycyjnie, z okopywaniem zagonków, na takie eksperymenty nie wpadłam, będe podpatrywać efekty u was i uczyć się:) W tym roku nie mam warzywniaka z powodu planowanego wyjazdu, tak więc ziemniaczki będą od sąsiadów, ale nawet na wsi u nas ludzie coraz mniej sadzą, tyle, co dla siebie. Szkoda, coraz mniej miejsc, skąd można kupić...

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie w tym roku ZERO warzyw - nie kiałam czasu na nic wiosną i tak wyszło, a miałam nawetr przekopane i tak dalej;))) Wszystko teraz zarosło trawskiem wyższym niż ja na rowerze i taka to ze mnie ogrodniczka;))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Też to zauważyłam, te zapomniane z zeszłego roku ładnie rosną; skiełkowane ziemniaki zagrzebuję płytko w ziemi, a potem okrywam słomą; myślałam, że w tym roku będzie wczesny plon, ale mróz zwarzył pędy doszczętnie, teraz odbiły, ale zanim zakwitną, to jeszcze czasu upłynie; stonki u nas nie ma, bo wokół pola zamienione na łąki, a tych mizernych dwóch rządków stonka pewnie nawet nie zauważy; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. O ziemniakach ozimych dowiedziałem się z filmu "Back to Eden" w którym Paul Gautschi opowiada o tym, jak ziemniaki sadzone pod zrębkami drzewnymi odwiedza tylko raz w roku - dzień zbiorów jest równocześnie dniem sadzenia. Na jesieni zbiera to co wyrosło, pozostawiając jednak pod zrębkami kilka najładniejszych kartofli. Tą metodą uprawia ziemniaki od lat - bez nawadniania i nawożenia, od czasu do czasu uzupełniając zrębki. U mnie ziemniaki tak rosną drugi rok, zobaczymy jakie zbiory będą w tym roku.

    OdpowiedzUsuń