sobota, 14 lutego 2015

Bardzo energetyczna olcha

      Przy naszym miasteczku płynęła rzeka, powolna, rozlewna, jak to podlaskie rzeki. Otoczona była łąkami, na których pasły się krowy i stały szopy na siano o ścianach z trzcin. A na tych łęgach, z rzadka rozrzucone, rosły zagajniki krzewów olchy. Właśnie krzewów, nie drzew.
      Uwielbiałam uciekać tam i kryć się w zieleni, zapatrzona w żyjątka w rowie albo ptaki na gałęziach. To był dla mnie trudny czas, pełna byłam gniewu, smutku i innych złych emocji. A tych olchowych zaroślach czułam, jak te złe emocje wychodzą ze mnie, wsiąkają gdzieś w korzenie, przemieniają się. Było mi dobrze.
      Biedna olcha, tak gotowa zawsze wziąć nasz ciężar, a tak brzydko oskarżana, że wysysa energię. Wysysa to, co jej dajemy. A kto nie chciałby czasem pozbyć się jakiegoś emocjonalnego ciężaru?

     A teraz powiem, dlaczego to były krzaki, a nie drzewa. Otóż nasi przodkowie umieli obserwować naturę, żyli z nią na co dzień i słusznie zauważyli, że drewno olchy jest bardzo dobre i do ogrzewania i do robienia różnego rodzaju tyczek i kołków, bo nie gnije w wodzie. Poza tym olcha ma wiele innych zalet, jedną z nich jest zdolność regeneracji i odrastania od korzenia, jest w tym podobna do wierzby. Rośnie też tak samo szybko, czasem nawet szybciej, ale jej drewno jest o wiele bardziej zwarte i kaloryczne, niż wierzbowe. A to dlatego, że jest jednym z niewielu drzew żyjących w symbiozie z bakteriami brodawkowymi, które dostarczają jej azot z powietrza. Dlatego pięknie rośnie na ubogich, torfowych glebach, aby tylko wody w nich było dość.

      Kiedy przesadzamy drzewko olchy, to na korzeniach możemy zobaczyć jakby maleńkie gruzełki - to są właśnie mieszkania tych bakterii symbiotycznych.

       Młode drzewo olchy można ściąć nisko nad ziemią, a ono odbije w formie krzewu. Po kilku latach (3-4) jego gałęzie są dość grube, aby wyciąć je na opał. Najsłabsze zostawiamy i tak nasz krzew co roku daje nam więcej drewna, bo jego korzenie są coraz silniejsze. Uprawa permanentna jednym słowem. Przy okazji nie musimy starać się o rozmaite pozwolenia na wycinkę drzew, bo nic nie wycinamy, tylko prześwietlamy krzewy.

       Obecnie panuje moda na wierzbę energetyczną i często ludzie osiedlający się na wsi planują jej plantacje. Przyjaciele, myślmy logicznie - olcha ma o wiele więcej zalet. O ile więc mamy odpowiednio podmokłe miejsce, lepiej jest posadzić olchy.

       Na dodatek jej popiół służył kiedyś do prania - wygotowywano z niego ług. A palenie olchą w piecu czyści palenisko i przewody kominowe z sadzy.


16 komentarzy:

  1. A ja nie wiedziałam do tej pory co to te gruzełki.
    Olcha dla mnie zawsze była tajemnicza .
    A tak nawiasem to nie wiem dlaczego ale jest ona wg mnie poza skromnym "zestawem "drzew rozpoznawanych z nazwy , przez ludzi którzy potrafia rozpoznać najbardziej popularne drzewa spotykane u nas.Bo tak ogólnie to kiepsko z taką wiedzą - wielu patrzy i widzi po prostu drzewo sztuk raz i nie potrafi nawet nazwać co widzi.Są to rezultay rewelacyjnego programu nauczania biologii w polskich szkołach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa jeszcze ciekawiej - pewna nauczycielka biologii z gimnazjum mówiła mi, że na studiach podyplomowych (!) większość nauczycieli nie potrafiła rozpoznać podstawowych gatunków drzew! Nawet byli tacy, co mylili sosnę ze świerkiem, a to już dno zupełne.

      Usuń
  2. Mam jedną piękną olszę czarną nad stawkiem, a właściwie to w stawku, i drugą na pastwisku. Pod nią lubią odpoczywać owce. U nas jest sucho więc nie ma szans na więcej. Ale i tak się cieszę. Kora jest też materiałem barwierskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro już rosną u Ciebie olchy, to bardzo prawdopodobne jest, że mimo suchej powierzchni warstwa wodonośna jest dość płytko. A wiesz, że u nas też korę z olchy dodawano do barwnika do pisanek? Zapomniałam o tym, pisząc ten post.

      Usuń
  3. Kiedy koń obgryza olchę z kory, to potem ma zęby pomarańczowe jak nutria. Smaczne to musi być drzewo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świeżo ścięte drzewo też jest pomarańczowe, wręcz czerwone czasem. Mówiono, że olcha krwawi.

      Usuń
  4. Jagódko, ja dzisiaj tez o rzece:) Mamy rzeczne myśli. Kocham olchy bardzo, za delikatnośc i upór:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne te nasze rzeki... Kiedy potrzebuję energii, to przywołuję prarzekę, ogromną i huczącą, która kiedyś płynęła tuż za naszym domemm Teraz są tam łąki zalewowe i cieniutka wstążeczka Lebiedzianki. Ale Biebrza niedaleko i podobnie pozapętlana, jak Twoja Narew.

      Usuń
  5. Jagodo jesteś kopalnią wiedzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię znać to, co mnie otacza. Moja wiedza to tylko mały okruch tego, co chciałabym wiedzieć.

      Usuń
  6. O tak! A aromatowi olchowego dymu przy wędzeniu chyba tylko buczyna może dorównać ale to przywilej mieszkańców obszarów gdzie króluje to drzewo. My z nizin zachwycamy się olchą jeśli tylko znajdziemy kawałek podmokłego terenu. Mam to szczęście że od kilku lat olcha sąsiada rozsiewa się i u mnie.
    Płot z olchowych sztachet potrafi przetrwać bez konserwacji dziesięciolecia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. A jeszcze jedna funkcja , jesli tak można powiedzieć,olchy.Gdzieś czytałam , że szyszki olchowe dodane do oczka wodnego oczyszczają wodę z glonów (jesli czegoś nie pokręciłam).Co za chemia olchowa tu działa jesli jest rzeczywiście taka zależność ?
    Mam mini oczko bez napowietrzaczy czy innych urządzeń i szukałam kiedyś naturalnych sposobów utrzymania wody w dobrej kondycji (czytaj ; aby nie stała sie gnojówką).Nie skorzystałam z tej podpowiedzi wystarczyły rośliny przyniesione z pobliskiego stawu i strumyka i woda jest pachnąca cały sezon.

    OdpowiedzUsuń
  9. szyszki olchowe sa czesto wykorzystywane w akwarystyce, zwlaszcza przez hodowcow ryb pochodzacych z tzw. "czarnych wod" Amazoni, zakwaszaja i barwia wode, w takiej wodzie rzeczywiscie nie rozwijaja sie pewne typy glonow

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham drzewa ale wyjątkowo olchy nie lubię. Tutaj Goethe się do tego przyczynił walnie i jego wiersz na młody umysł silnie oddziałujący "Król Olch", czytany we wczesnej młodości. Brrr do dziś mam ciarki. Poza tym w mazurskiej krainie jest Olchowy Róg, przycumowaliśmy tam na noc, naszą wańką wstańką, dzięki długiemu drzewu jak pomost łączącego jacht z brzegiem i tam córek wpadła do wody, miała chyba z pięć lat, mąż szybko wyciągnął nawet bez wskakiwania ale ja miałam wrażenie że olchy się śmieją. Poza tym moje własne dość niemiłe, choć powiedzmy że był to senny koszmar, z nad jeziora Iławskiego. Mała wysepka zarośnięta olchami. Do dziś ten koszmar mam w głowie. Jakoś nie darzę olchy uczuciem ale przecież nie neguję ich niemałej przydatności. :)

    OdpowiedzUsuń