piątek, 18 kwietnia 2014

Wilczo

       Wczoraj jakiś zwierz włamał się do kurnika i.... znowu masakra. Siatka jest zupełnie porwana, duży otwór. Prawdopodobnie duże zwierzę. Tiki prawdopodobnie bardzo szczekał, ale ja nie słyszałam, a mąż myślał, że po prostu maluch hałasuje.
       Może to przypadek, ale dziś rano widziałam dwa wilki na łące za naszym domem. Sąsiedzi mi już dawno mówili, że je widują w krzakach na pastwiskach. Dolina, gdzie są łąki zalewowe, z jednej strony dotyka do Puszczy, poza tym jest korytarzem między lasami i Bagnami Biebrzańskimi.
      Zobaczyć dwa wilki w świetle dnia, to jednak niesłychane. Coś musiało je spłoszyć.
      Psy w pierwszej chwili rzuciły się ze szczekaniem, ale wystarczyło, by większy wilk obrócił pysk w ich stronę, żeby zrobiły cofkę z ogonami pod sobą. Mniejszy wilk w tym czasie uciekł w zarośla, a większy pobiegł w inną stronę, ściągając psy za sobą. Połączyły się dużo dalej.
     Muszę teraz uważać na owce - koniec z pasieniem się na łące, zostają w sadku. Na szczęście poprawiliśmy już paliki i założyliśmy pastucha, żeby nie wydostały się do ogrodu.
     Ufff... niestety, chcieliśmy dziczy, to ją mamy. Trzeba z tym żyć.

     Ochłonęłam trochę i dopisuję dalszą część. W tej okolicy wilki były od zawsze. Kiedyś, jako dziecko, spędzałam wakacje u Dziadków. W sumie blisko stąd, jakieś 12 kilometrów. Wilk w biały dzień zaatakował owce na pastwisku, mimo że ludzie pracowali niedaleko. Pamiętam, że wtedy jedna z Cioć rzuciła się na niego z motyką, a wszyscy inni za nią z czym tam mieli. Owca była poraniona, ale przeżyła. A tam nie ma dużych lasów, tylko jakieś zagajniki, zarośla i takie mokradła, jak koło nas. Czyli nic nowego.
     Co do kur, to nie jestem pewna do końca, kogo za to winić. Ale dziura w siatce jest duża, za duża jak na lisa. Masakra miała miejsce późnym wieczorem, ja już spałam, dlatego nic nie słyszałam. Jedną z kur znalazłam na łące niedaleko miejsca, gdzie rano widziałam te wilki....
     Druga refleksja jest taka, że zwierzęta obecnie podchodzą coraz bliżej siedzib ludzkich. Można śmiać się z łosia, przechodzącego w Augustowie na światłach, ale faktem jest, że coraz więcej gatunków wprowadza się nawet do miast. A wilki to znani oportuniści. Na dokładkę my nie mieszkamy we wsi, tylko na takim odludziu, które tutaj nazywa się "kolonią".  Czyli w sumie nic dziwnego, że przychodzą blisko. Były to dwa tylko wilki, możliwe, że młode, które nie mają swego terytorium.

28 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Lidio, ja się wilków nie boję, jestem nimi wręcz zafascynowana. Ale wiem, że trzeba zachować szacunek i ostrożność. To nie są milutkie psiaki do adopcji, ale też nie złowrogie bestie. ot, po prostu część dzikiego życia.

      Usuń
    2. Bardzo, bardzo mi się podoba ta myśl. I zastanawiam się, czy ja postawiona w takiej sytuacji potrafiłabym myśleć podobnie. Bo co innego idealizować siedząc z dala a co innego stanąć oko w oko z taką naturą pierwotną. Dla mnie ciężko nawet na kota się nie złościć jak mi ptaszki ubija w ogrodzie. Natura.

      Usuń
    3. Kot ubija, choć nie musi. Wilki muszą, żeby przeżyć. Moje niedopatrzenie, powinnam była zamknąć też stalowe drzwi do garażu, w którym jest kurnik, a nie tylko te siatkowe. Ale przez całe lata te siatkowe drzwi wystarczały!

      Usuń
  2. O matko, Jagodo, czy to znaczy, że tych nowych kurek już nie ma??????????? Tak mi przykro... Dobrze, że psom nic się nie stało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak... koguta też... smutno mi.

      Usuń
    2. Psy mają budę na ganku, poza tym Luna, choć łagodna, to jednak jest z plemienia tych, co z wilkami walczą i potrafią je zabić. Kurnik stoi w pewnym oddaleniu od domu, więc może psy schroniły się na ganku.

      Usuń
  3. Wilki żywiące się w ciepłym sezonie w zagrodach ludzkich to wygląda na znarowienie. Takie historie u nas zdarzają się z rzadka, ale zimą. Wilki pasjami zagryzają psy, jak wynika z ludzkich opowieści. Zwłaszcza takie przy budach. ES

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to one się do mnie włamały. Mogły być też lisy albo psy spuszczane na noc. Ale zbieg okoliczności jest dziwny. Ostatnią kurę znalazłam na łące, niedaleko miejsca, gdzie je widziałam.

      Usuń
  4. To piękne!!! Gdzie ja wilka zobaczę????? U nas tylko niedobitki zajęcy!!!!! Ciesz się, mimo wszystko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że piękne i mocno poruszające. Zwłaszcza te manewry, kiedy większy wilk zwrócił na siebie uwagę psów, żeby mniejszy mógł w tym czasie bezpiecznie uciec.

      Usuń
  5. Łomatulu! To przywodzi na myśl ponure, XIX - wieczne opowieści o wilkach napadających na wędrowców, które ukształtowały taki, a nie inny wizerunek wilka. To rzeczywiście dziwne, tyle teraz mają żarcia po lasach. Kurczę, takie fajne kurki i kogut piękny. Coś Ci te kurki nie pisane, czy co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te ponure opowieści to bujdy wyssane z palca. Wilki są niezwykle inteligentne i na ludzi raczej nie napadają, a że polują, to taka ich natura. Ostatnio jest ich u nas coraz więcej, więc terytoriów może brakować i te nowe zajmują tereny bliżej zabudowań, chociaż u nas to jest raczej pustkowie.

      Usuń
    2. Otóż to, naszą wyobraźnią zawładnęły baśnie, bajki i bajdy na temat tych fascynujących zwierząt, stąd potem tyle nieporozumień na ich temat.

      Usuń
  6. Dziwy ostatnio dzieją się w zwierzęcym świecie, czworonożni zaczynają się zachowywać niezwyczajnie w wielu miejscach na na kuli ziemskiej...

    Szkoda kurek, wielka szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zachowania nie są tak nowe - zobacz, co dopisałam wyżej. Byłam świadkiem podobnych zdarzeń już w latach 70.

      Usuń
  7. Witam, trafiłam do Pani "z Barkowa", jestem pod ogromnym wrażeniem Pani wiedzy (i Pani męża), pracy, ogrodu :-)
    Chciałabym życzyć Państwu zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wilki to fascynujące zwierzęta, ale - jak się je ma tak blisko to każda szkoda z ich strony może byc dotkliwa..
    Psy pasterskie w przypadku stad owiec czy bydła to podstawa.
    A qrek szkoda...Sama zamierzam niedługo mieć, a już lisek był, jakby wiedział co się święci...;)
    pozdrowienia i życzenia świąteczne przesyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tupajko, na pewno będziesz miała wiele radości z Twojej hodowli. Nie chodzi tu tylko o korzyści materialne: jajka i nawóz do ogrodu, ale sam kontakt ze zwierzętami jest bezcenny.

      Usuń
  9. Podobno... podobno i u nas pojawiły się wilki, z czeskiej strony.
    Jestem prawie pewna, że widziałam dwa, jak szły przez łąki obok nas. Przebiegły nie patrząc, zakosami, w sobie znanym kierunku.
    Jestem prawie pewna, że nie były to psy... moje suki nie zareagowały, podbiegły do mnie. Jakby miały respekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe... wilk jest podobnym drapieżcą, jak lis czy jastrząb, tylko trochę silniejszym. To tylko mitologiczna otoczka sprawia, że boimy się ich tak bardzo. No i umiejętność działania w grupie. A może by się tego od nich nauczyć?

      Usuń
  10. U nas, na szczęście, wilków nie ma, no w każdym razie ani nie widziałam , ani nie słyszałam...natomiast dzików zatrzęsienie, podchodzą bardzo blisko siedzib ludzkich, a nawet, tam gdzie ogrodzenie jest słabe,włażą na posesje. Jakiś czas temu zagryzły psa uwiązanego przy budzie. Łąki i pola zryte dokładnie...i niczego się nie boją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziki mocno upierdliwe są, ale za to potrafia ogród za darmo skopać hi hi hi

      Usuń
  11. U mnie wilków nie ma a zawsze mnie fascynowały i marzyłam by usłyszeć ich wycie. O zobaczeniu ich nawet nie śmiałam marzyć. Szkoda kurek...Jak mogę zaobserwować bloga bo jest bardzo ciekawy i nie chciałabym by mi umknął...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie, zawsze mi miło, kiedy ktoś lubi czytać to, co napiszę :)

      Usuń
  12. Dostałaś ode mnie maila z 4 kwietnia? Bo nie było odpowiedzi i nie wiem czy dotarł wogóle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już odpowiedziałam, dziękuję i przepraszam.

      Usuń