Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielony nawóz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielony nawóz. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 września 2014

Łapacze porwanych minerałow

        Grządki po ziemniakach oczyściłam, zagrabiłam i trochę zaściółkowałam. Ale skąpo tej ściółki, daleko nie tylko do optymalnych 30 centymetrów, ale nawet do 10!
        Ale i na to jest rada: posiałam gęsto zielony nawóz. W tym wypadku gorczycę, bo szybko wschodzi i szybko daje dużo zielonej masy. Mam nadzieję, że jak najwięcej przed przymrozkami. A po przymrozkach te całe rośliny będą dodatkową ściółką na zagonach.

     O co tak właściwie chodzi z tymi zielonymi nawozami? Otóż są one przede wszystkim łapaczami porywanych soli mineralnych. Za porywacza robi woda. Po prostu każda materia organiczna, która trafia na lub do gleby, jest rozkładana przez całą armię organizmów do coraz prostszych substancji. Na końcu tego łańcucha powstają z niej proste sole mineralne, rozpuszczalne w wodzie. Te właśnie sole są pobierane przez rośliny za pomocą korzeni i zamieniane na nowo w roślinne "ciało", które później więdnie i rozkłada się i tak w kółko. Ponieważ substancje do budowy roślina czerpie nie tylko z rozłożonych szczątków, ale też z powietrza (za pośrednictwem bakterii) oraz z rozłożonych skał, to soli mineralnych powinno ciągle przybywać. Tymczasem tak się nie dzieje. Wiele gleb wręcz ubożeje. A dlaczego?
     Ta dam! tu właśnie na scenę wchodzi podstępny porywacz soli mineralnych. Czyli woda! Kto by pomyślał? Woda przesiąka coraz głębiej w ziemię, przesącza się czasem nawet przez warstwy skał, zabierając ze sobą rozpuszczone sole. W jaskiniach tworzy z nich  gustowne stalaktyty albo inne nacieki. Niekiedy zresztą ścieka do rzek, a z nimi do morza (to dlatego morze jest słone, chociaż nie każda sól mineralna jest słona hmmm)!
    To wypłukiwanie zachodzi intensywnie wtedy, kiedy ziemia nie jest przykryta i na dokładkę nikt biednych soli nie wyłapuje z powrotem.
      Dlatego po zebraniu plonów dobrze jest posiać zielony nawóz - odzyskuje on i wynosi na powierzchnię sole mineralne, a tym samym wzbogaca ziemię.

     Inne role zielonego nawozu, to tworzenie kołderki dla organizmów glebowych oraz rozbijanie grud ziemi, spulchnianie ich swoimi korzonkami.

    Najlepszym zielonym nawozem są rośliny motylkowe, bo mają na korzeniach bakterie wiążące azot. Jednak każda roślina, która rośnie szybko i daje dużo zielonej masy, też jest dobra. Teraz na motylkowe nieco za późno, nie zdążą wyrosnąć. A gorczyca i facelia owszem.

    No i chwasty mniej rosną, bo miejsce już zajęte. Ziemia nie cierpi być goła, więc kiedy tylko jakiś jej kawałek jest odkryty, to pobudza do kiełkowania dzikie rośliny.