Wczorajszy post, z konieczności zbyt krótki, pozostawił pewien niedosyt i uczucie, że nie do końca powiedziałam, o co mi chodzi. I chyba słusznie, bo pojawiły się już w komentarzach zarzuty, że namawiam do marzenia i bujania w obłokach. Tymczasem chodziło mi o nasycenie nas samych i tego, co robimy, czystymi i pozytywnymi emocjami i uczuciami.
Napisałam przecież, że nic się samo nie zrobi. Jest jednak różnica, kiedy np. przygotowujemy posiłek z miłością, wdzięcznością i zadowoleniem, albo tworzymy ogród z ciekawością, zachwytem i wdzięcznością, niż kiedy robimy to samo z wyrachowaniem, niechęcią czy poczuciem krzywdy. Różnica jest tak w nas, jak i w rezultacie naszych działań.
Rudolf Steiner, twórca biodynamiki, zachęcał wszystkich do takiej porannej medytacji (wystarczy 10 minut): spróbujmy myśleć o czymś czy o kimś, kto jest godzien naszej czci, podziwu i zachwytu. Może to być Bóg lub anioł dla wierzących,bogini czy bożek dla pogan, uosobienie sił natury, może to być jakaś idea, jak "czysta miłość", "honor", "piękno", "prawda","oddanie", może to być osoba czy jeszcze coś innego. Ważne, aby wzbudzała w nas poczucie szacunku, czci i miłości.
Ważne jest, aby wznieść się na inny poziom uczuć. Kiedy widzę, jak manipulowani jesteśmy w kierunku napełniania się złymi obrazami i uczuciami - wyrachowaniem, pychą, agresją, niechęcią, poczuciem krzywdy i zniechęcenia, katastrofami, krwią i przemocą, to wiem, że musi być coś na rzeczy. Także zatrute jedzenie i napoje, które wypalają nam mózgi, działają w tym kierunku. Później dziwimy się, jacy ci młodzi są bezduszni i agresywni. A oni po prostu inaczej nie mogą.
Nie możemy zmienić innych, ale możemy zmienić siebie. Nawet jeśli pielęgnowanie takich uczuć, jak wdzięczność, miłość, radość, honor, poczucie godności jest na początku trudne, daje niesłychaną satysfakcję.
Jesteśmy jak szklane naczynia, przez które prześwituje to, co jest w środku. Jeśli ktoś napełnia swoje wnętrze nieczystościami, katastrofami, lękiem, pogardą dla innych i tym podobnymi, to choćby polerował szkło po wierzchu i czuł się większy i lepszy od innych, to zawartość będzie widoczna. Jeśli ktoś napełni się światłem, to też to będzie to widać i czuć.
Nie zawsze jest to łatwe, czasem wymaga wielkiej odwagi tak do przełamywania samego siebie, jak do znoszenia ataków. Jednak jest niesamowicie piękne.
Jeśli namawiam do tworzenia w myślach pięknych obrazów, to nie dla bujania w obłokach, ale dla oczyszczenia siebie samych. A jeśli te obrazy powiązane są z tym, co zamierzamy zrobić lub już robimy, to stają się rzeczywistością. Negatywne obrazy tez mają swoją siłę, chociaż przegrywa ona z siłą Jasności. Może dlatego niektórzy tak bardzo starają się, żebyśmy nie napełniali się światłem i mocą, bo boją się tej siły. Podsuwają nam fałszywe rozwiązania, ale to łatwo przejrzeć, jeśli choć na chwilę uwolni się myśli z kołowrotu zdarzeń. A uwolnić myśli jest stosunkowo łatwo - wystarczy kilka minut wspomnianej medytacji, albo spojrzenie w niebo pełne gwiazd albo w obłoki, wsłuchanie się w wiatr czy szum liści.
Wiele osób mówiło mi, że po spędzeniu odrobiny czasu w lesie albo choćby w naszym ogrodzie, czuły się jakby obmyte wewnętrznie, wyciszone, a zarazem pełne nadziei. Tak działa na otwarte dusze spotkanie z naturą, jej mocą i pięknem.
Czasem, kiedy czuję się przytłoczona i zniechęcona, zastanawiam się, kiedy ostatnio robiłam kąpiel swojej duszy? Kiedy odczuwałam wdzięczność czy zachwyt? Robię więc to jak najszybciej i czuję, jak napełniam się mocą i radością.
Nie neguję istnienia zła czy głupoty, ale po prostu zakazuję im wstępu do siebie. Nie jest to cukierkowe snucie fantazji, ale realna praca nad tym, w jakiej drużynie chcę grać. To biadolenie i załamywanie rąk jest poddaniem się, natomiast szukanie okruchów dobra, piękna i jasności wokół nas, mimo wszytko i przeciw wszystkiemu, jest realną pracą.
Wolę zbierać chwile czystego piękna i zachowywać je jak klejnoty - czyjś uśmiech, pomocną rękę, kroplę rosy w promieniach słońca, płatek śniegu, dziecko tulące się do psa.... niż zbierać obrazy negatywne. wolno mi. Na dokładkę daje mi to zadowolenie i siłę. Też mi wolno. I nam wszystkim wolno tak robić, jeśli tylko zechcemy.
Ponad dwadzieścia lat temu osiedliśmy w prawie 100 letnim domu otoczonym ugorem i kawałkiem starego sadu i postanowiliśmy stworzyć tu własny kawałek raju. Ogród jak najbliższy naturze, który zarazem nas cieszy i żywi. O tym ogrodzie i o tym, czego się nauczyliśmy tworząc go i pielęgnując jest ten blog.
Etykiety
borówka amerykańska
budki lęgowe
burak liściowy
cebula
chwasty
cieplarnie
ciepła grządka
cykoria sałatowa
czosnek
drób
drzewa
drzewa i krzewy owocowe
drzewa owocowe
dynie
dżdżownice
F1
fasola
filmy
funkcjonowanie roślin
gleba
GMO
gnojówki
gnój
grządki
grządki permakulturowe
grzyby
historia
humus
inicjatywy
inspekty
jabłonie
jagody goji
jarzebinogrusza
jesień
jesion
kalendarz biodynamiczny
kompost
konstrukcje
korzenie
kret
króliki
kuchnia
kury
las
leki
marchewka
mikoryza
mydlnica
narzędzia
nasiona
nasiona ekologiczne
naturalne środki myjące
nawożenie
ochrona naturalna
oczko wodne
odczyn gleby
ogród na stoku
orzechy piorące
owady pożyteczne
owce
pasternak
permakultura
pietruszka
pigwa
pismo Słowian
płoty
podlewanie
podlewanie butelkowe
podniesione grządki
pomidory
próchnica
przechowywanie
przycinanie drzew
ptaki
rabaty ozdobne.
ręczniki obrzędowe
sad
sadzenie
sadzenie drzew
samosiejki
sąsiedztwo roślin
seler
siew
słoma
słomiane grządki
Słowianie
sole mineralne
staw
staże
szkodniki
szparagi
szpinak
szpinak. grządki
ściółka
ściółkowanie
świdośliwa
trawnik
tworzenie
tyczki
uprawa
wały permakulturowe
warsztaty
warzywa
wegetarianizm
wiedza
wieża ziemniaczana
wiśnia syberyjska
woda
wzniesione grządki
zakładanie ogrodu
zasilanie
zbiory
zdrowa żywność
zdrowie
zielony nawóz
ziemniaki
ziemniaki w słomie
zima
zioła
zrębki
zwierzęta
żywopłot
żyzność
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tworzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tworzenie. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 stycznia 2014
piątek, 17 stycznia 2014
Siła tworzenia
U nas normalnie zimowo, czyli mrozi (7 na minusie), sypie i trochę wieje. Całkiem niezła pokrywa białego puchu się zebrała, od razu w domu zrobiło się cieplej i zaciszniej. Za oknem gile dokazują w krzewach pęcherznicy, psy i koty oraz mój mąż leżą w rozmaitych kątach domu, mąż na kanapie jednak, nie na dywaniku. Ogień pod płytą i w kozie w dużym pokoju pogaduje sobie i potrzaskuje. Taki tam zimowy obrazek, prawie bajkowy. Niby nic, ale ja go już kiedyś widziałam, tyle że w wyobraźni, w tęsknocie. A potem to, co wymarzyłam, dopieściłam w sferze ducha, stało się ciałem.
Niektórzy dziwili się, że Saba tak szybko znalazła dom i taki porządny - a ja wiedziałam, że taka suma połączonych dobrych myśli musi dać rezultat. To dzięki Wam wszystkim, którzy pomagaliście, udostępnialiście i okazaliście zainteresowanie.
Wierzę, że myślami i pragnieniami można kształtować do pewnego stopnia własną rzeczywistość. Nieraz tego doświadczyłam i wiem, że obowiązują przy tym pewne reguły. Po pierwsze - nasza podświadomość nie zna słowa "nie", więc, więc kiedy myślę "żebym tylko NIE spadła z drabiny", to ona słyszy to "żebym spadła z drabiny". Należy więc tak formułować nasze myśli, aby były obrazami pozytywnymi, a nie zaprzeczeniami.
Kiedy Sylwia chciała pozytywnymi wibracjami naładować wodę (w końcu każda myśl jest zjawiskiem elektromagnetycznym, dającym się mierzyć), na pewno nie tylko powtarzała słowa o wdzięczności i miłości, ale też starała się te uczucia w sobie wzbudzić. Samo powtarzanie słów nie działa, chodzi o prawdę uczuć. Rezultat mogła sama stwierdzić od razu.
No właśnie - uczucia. Powinny być, powinny też być pozytywne. Wiadomo, że posiłek ugotowany z miłością i w spokoju ducha jest smaczniejszy. Obraz, który wywołujemy z miłością - spokojnego domu, pięknego ogrodu, zdrowego dziecka ma duże szanse spełnienia się. Jednak zauważyłam, że zbyt gwałtowne, pomieszane uczucia czy raczej pasje, bardziej przeszkadzają, niż pomagają w tworzeniu. Najfajniejsze są spokojne, pogodne wizje, one też najczęściej się realizują.
Jeśli jednak tylko myślimy, a nic nie robimy, wizje i marzenia pozostają tylko w sferze podświadomości. Powinniśmy być czujni, zobaczyć okazję, jaka się nam zaprezentuje i zabrać się do roboty. Powracając do porównania z posiłkiem - sam się nie zrobi, to my musimy go robić z odpowiednim nastawieniem. Dopiero wtedy jest udany.
Niekiedy, niesieni świętym oburzeniem i zapałem, rzucamy się do walki z czymś albo o coś i dziwimy się, że nie przynosi rezultatów. To coś, wrogie i paskudne, wydaje się natomiast coraz bardziej rosnąć w siłę. Otóż tak jest, bo to zjawisko na ogół jest na tyle silne, że potrafi "żywić się" naszymi emocjami - strachem, obrzydzeniem, poczuciem krzywdy, niechęcią. Zamiast zwalczać nienawistne, to je wzmacniamy. Jaka jest na to rada? NIE KARMIĆ POTWORA. Stwierdzić, że nie jest wart, by tracić nasz cenny czas na niego i zająć się tworzeniem pozytywnej, dobrej wizji i pracować nad nią.
Czyli najlepiej zająć swoje myśli i uczucia, a także ręce tworzeniem czegoś dobrego, harmonijnego i nasyconego dobrymi uczuciami. Taka prosta higiena magii codziennej.
Mam wrażenie, że świat dzisiejszy próbuje za wszelką cenę sprawić, żebyśmy byli, na odwrót, przesyceni złymi myślami i niechęcią. Nie mówi się o tysiącach dobrych, cudownych rodziców, zapewniających swoim dzieciom szczęśliwe dzieciństwo. Mówi się o tej jednostce na milion, która zabiła swoje dziecko. I to mówi się bez przerwy. Nie mówi się o ludziach, którzy zrobili coś pięknego i dobrego (albo rzadko), a o tych, którzy robią źle. Nawet ci, którzy odwołują się do świętego oburzenia ludzi i ich chęci zmiany na lepsze, bazują na wywoływaniu w nich złych emocji i agresji. Dla mnie wszyscy oni są podejrzani. Jeśli ktoś chce nas pogrążyć w beznadziei i narzekaniu, to tak naprawdę wcale mu nie chodzi o nasze dobro. Oni nie są warci naszej uwagi.
Ogród jest bardzo wdzięcznym teren do rozwijania naszych sił s-twórczych. Każdy, kto próbował wymyślać plany, dobierał nasiona i rośliny, doświadczył uczucia błogostanu, które towarzyszy dobremu tworzeniu. Podobnie jest z rzeczami wykonanymi ręcznie: szyciem, haftem, pracą w drewnie czy w kamieniu, w glinie.... i innymi, gdzie pracują nasze ręce i głowa.
Niech nam się spełnią nasze dobre, piękne wizje. Niech już w przyszłym roku rozkwitną najpiękniejsze kwiaty, najsmaczniejsze owoce i warzywa!
A kładąc się spać, pomyślmy z wdzięcznością o domu, który nas chroni, ogniu, który nas grzeje i posiłku, który buduje nasze ciało. Oraz o tym człowieku obok, który po prostu jest....
Niektórzy dziwili się, że Saba tak szybko znalazła dom i taki porządny - a ja wiedziałam, że taka suma połączonych dobrych myśli musi dać rezultat. To dzięki Wam wszystkim, którzy pomagaliście, udostępnialiście i okazaliście zainteresowanie.
Wierzę, że myślami i pragnieniami można kształtować do pewnego stopnia własną rzeczywistość. Nieraz tego doświadczyłam i wiem, że obowiązują przy tym pewne reguły. Po pierwsze - nasza podświadomość nie zna słowa "nie", więc, więc kiedy myślę "żebym tylko NIE spadła z drabiny", to ona słyszy to "żebym spadła z drabiny". Należy więc tak formułować nasze myśli, aby były obrazami pozytywnymi, a nie zaprzeczeniami.
Kiedy Sylwia chciała pozytywnymi wibracjami naładować wodę (w końcu każda myśl jest zjawiskiem elektromagnetycznym, dającym się mierzyć), na pewno nie tylko powtarzała słowa o wdzięczności i miłości, ale też starała się te uczucia w sobie wzbudzić. Samo powtarzanie słów nie działa, chodzi o prawdę uczuć. Rezultat mogła sama stwierdzić od razu.
No właśnie - uczucia. Powinny być, powinny też być pozytywne. Wiadomo, że posiłek ugotowany z miłością i w spokoju ducha jest smaczniejszy. Obraz, który wywołujemy z miłością - spokojnego domu, pięknego ogrodu, zdrowego dziecka ma duże szanse spełnienia się. Jednak zauważyłam, że zbyt gwałtowne, pomieszane uczucia czy raczej pasje, bardziej przeszkadzają, niż pomagają w tworzeniu. Najfajniejsze są spokojne, pogodne wizje, one też najczęściej się realizują.
Jeśli jednak tylko myślimy, a nic nie robimy, wizje i marzenia pozostają tylko w sferze podświadomości. Powinniśmy być czujni, zobaczyć okazję, jaka się nam zaprezentuje i zabrać się do roboty. Powracając do porównania z posiłkiem - sam się nie zrobi, to my musimy go robić z odpowiednim nastawieniem. Dopiero wtedy jest udany.
Niekiedy, niesieni świętym oburzeniem i zapałem, rzucamy się do walki z czymś albo o coś i dziwimy się, że nie przynosi rezultatów. To coś, wrogie i paskudne, wydaje się natomiast coraz bardziej rosnąć w siłę. Otóż tak jest, bo to zjawisko na ogół jest na tyle silne, że potrafi "żywić się" naszymi emocjami - strachem, obrzydzeniem, poczuciem krzywdy, niechęcią. Zamiast zwalczać nienawistne, to je wzmacniamy. Jaka jest na to rada? NIE KARMIĆ POTWORA. Stwierdzić, że nie jest wart, by tracić nasz cenny czas na niego i zająć się tworzeniem pozytywnej, dobrej wizji i pracować nad nią.
Czyli najlepiej zająć swoje myśli i uczucia, a także ręce tworzeniem czegoś dobrego, harmonijnego i nasyconego dobrymi uczuciami. Taka prosta higiena magii codziennej.
Mam wrażenie, że świat dzisiejszy próbuje za wszelką cenę sprawić, żebyśmy byli, na odwrót, przesyceni złymi myślami i niechęcią. Nie mówi się o tysiącach dobrych, cudownych rodziców, zapewniających swoim dzieciom szczęśliwe dzieciństwo. Mówi się o tej jednostce na milion, która zabiła swoje dziecko. I to mówi się bez przerwy. Nie mówi się o ludziach, którzy zrobili coś pięknego i dobrego (albo rzadko), a o tych, którzy robią źle. Nawet ci, którzy odwołują się do świętego oburzenia ludzi i ich chęci zmiany na lepsze, bazują na wywoływaniu w nich złych emocji i agresji. Dla mnie wszyscy oni są podejrzani. Jeśli ktoś chce nas pogrążyć w beznadziei i narzekaniu, to tak naprawdę wcale mu nie chodzi o nasze dobro. Oni nie są warci naszej uwagi.
Ogród jest bardzo wdzięcznym teren do rozwijania naszych sił s-twórczych. Każdy, kto próbował wymyślać plany, dobierał nasiona i rośliny, doświadczył uczucia błogostanu, które towarzyszy dobremu tworzeniu. Podobnie jest z rzeczami wykonanymi ręcznie: szyciem, haftem, pracą w drewnie czy w kamieniu, w glinie.... i innymi, gdzie pracują nasze ręce i głowa.
Niech nam się spełnią nasze dobre, piękne wizje. Niech już w przyszłym roku rozkwitną najpiękniejsze kwiaty, najsmaczniejsze owoce i warzywa!
A kładąc się spać, pomyślmy z wdzięcznością o domu, który nas chroni, ogniu, który nas grzeje i posiłku, który buduje nasze ciało. Oraz o tym człowieku obok, który po prostu jest....
Subskrybuj:
Posty (Atom)

