Zrobiłam dzisiaj słoiczek aioli z naszego czosnku, tego, który aromatem zabija muchy w locie. Od dzieciństwa lubię czosnek i często go podjadałam, czym ściągałam na siebie gromy całej rodziny, która uznawała go tylko w kiełbasie, oraz przezwisko śmierdziucha. dla mnie czosnek pachnie wręcz niebiańsko, co prawda taki świeży, a nie wydychany. Bo to jest niesamowicie rodzinne warzywo - jeśli wszyscy jedzą go zespół wespół to nikt potem nie czuje nieprzyjemnego zapachu, za to jeśli ktoś nie je, to cóż.... cierpieć musi.
A moja matka zmieniła swoje upodobania i bardzo teraz czosnek lubi. Może dlatego, że cierpi na wysokie ciśnienie i jej organizm mądrze domaga się tego, co mu pomaga? Bo czosnek ma niesamowite właściwości lecznicze. Powtórzę za dr.Różańskim:
Ponad dwadzieścia lat temu osiedliśmy w prawie 100 letnim domu otoczonym ugorem i kawałkiem starego sadu i postanowiliśmy stworzyć tu własny kawałek raju. Ogród jak najbliższy naturze, który zarazem nas cieszy i żywi. O tym ogrodzie i o tym, czego się nauczyliśmy tworząc go i pielęgnując jest ten blog.
Etykiety
borówka amerykańska
budki lęgowe
burak liściowy
cebula
chwasty
cieplarnie
ciepła grządka
cykoria sałatowa
czosnek
drób
drzewa
drzewa i krzewy owocowe
drzewa owocowe
dynie
dżdżownice
F1
fasola
filmy
funkcjonowanie roślin
gleba
GMO
gnojówki
gnój
grządki
grządki permakulturowe
grzyby
historia
humus
inicjatywy
inspekty
jabłonie
jagody goji
jarzebinogrusza
jesień
jesion
kalendarz biodynamiczny
kompost
konstrukcje
korzenie
kret
króliki
kuchnia
kury
las
leki
marchewka
mikoryza
mydlnica
narzędzia
nasiona
nasiona ekologiczne
naturalne środki myjące
nawożenie
ochrona naturalna
oczko wodne
odczyn gleby
ogród na stoku
orzechy piorące
owady pożyteczne
owce
pasternak
permakultura
pietruszka
pigwa
pismo Słowian
płoty
podlewanie
podlewanie butelkowe
podniesione grządki
pomidory
próchnica
przechowywanie
przycinanie drzew
ptaki
rabaty ozdobne.
ręczniki obrzędowe
sad
sadzenie
sadzenie drzew
samosiejki
sąsiedztwo roślin
seler
siew
słoma
słomiane grządki
Słowianie
sole mineralne
staw
staże
szkodniki
szparagi
szpinak
szpinak. grządki
ściółka
ściółkowanie
świdośliwa
trawnik
tworzenie
tyczki
uprawa
wały permakulturowe
warsztaty
warzywa
wegetarianizm
wiedza
wieża ziemniaczana
wiśnia syberyjska
woda
wzniesione grządki
zakładanie ogrodu
zasilanie
zbiory
zdrowa żywność
zdrowie
zielony nawóz
ziemniaki
ziemniaki w słomie
zima
zioła
zrębki
zwierzęta
żywopłot
żyzność
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 8 grudnia 2016
niedziela, 25 października 2015
Co mi się udało
Dobra, dobra, nie będę już płakać odnośnie suszy, która mnie dobiła. A mogło być tak pięknie... Bo bardzo pięknie się zaczęło, nawet chłodny i pochmurny lipiec nie mógł zepsuć bujnego życia.
Tak wyglądał warzywnik na początku lipca. Ziemniaki, chrzan i bób to dobre sąsiedztwo.
Chronią się nawzajem przed chorobami, pomagają we wzroście.
Bób ma przepięknie pachnące kwiaty. Ten delikatny zapach wprost nie pasuje do ciężkawej rośliny. Ma wspaniałe właściwości odżywcze, a my zjadamy go jeszcze w stanie zieloniutkich, młodych ziaren. Najlepszy jest wprost z grządki, można też go obrać ze skórki i jeść z chlebem z masłem lub wędliną.
Oczywiście trzeba go obrać ze skórki. Taki chrupiący i soczysty, maczany w soli, jest nawet lepszy od rzodkiewki.
Kiedy zaczyna bieleć, nadaje się raczej do gotowania, ale u nas rzadko dochodzi do tej fazy.
Po owocowaniu zostawiam rośliny, bo często wypuszczają młode pędy i pod koniec lata wydają drugi plon. W tym roku też tak było.
Obok zdjęcie, które pokazuje wysokość bobowych pędów. 1,70 metra, jak obszył.
To zdjęcie zrobiłam pod koniec sierpnia, widać już oznaki suszy, mimo, że tę część ogrodu trochę podlewałam.
Bardzo ładnie udał się groszek cukrowy, rozpięty na siatce. Zanim susza go dobiła, udało się nam zebrać niezłe plony. Strąki były zdrowe, bardzo mało robaczywych. Zawsze sieję przynajmniej dwie odmiany - wczesną i późną, żeby rozciągnąć zbiór w czasie.
Fasoli podobało się na ustrojstwie z koła rowerowego, wspinała się wysoko i kwitła oraz owocowała, jak szalona. Strąki były takie:
Żeby nie było, że tylko strączkowe mi się udały - poniżej buraczki i kapusta, której mieliśmy w nadmiarze. Buraczki rosną na starych wałach, bo nie przepadają za nierozłożoną materią organiczną. Udają się też w średniej jakości glebie.
Kapusty mieliśmy w nadmiarze, bo sama wysiałam w tunelu nasiona i jak zwykle w taki przypadku sadzonek było za dużo. Dawałam każdemu, kto chciał i nie chciał, ale i tak utonęłam w kapuście. Narobiłam kiszonej, a z tych mniej udanych główek owce mają uciechę.
Kapusta rośnie świetnie na dole świeżych wałów, posadzona "na stoku". Ocienia go swymi liśćmi i korzysta z soków bogatych w substancje odżywcze. U siebie nigdy nie miałam chorób kapusty, jedynym utrapieniem są małe pomrowy i dżdżownice wkręcające się w dół główek. Nawet bielinki nie są zbyt szkodliwe, bo uszkadzają tylko zewnętrzne liście i są dość szybko wyjadane prze ptaki.
Nie zdążyłam sfotografować kalafiorów i brokułów, a były piękne i smaczne. Uprawia się je podobnie, jak kapustę.
Po ścięciu zarówno główki wczesnej kapusty, jak kalafiora, zostawiam dolne liście i całą roślinę. Prawie zawsze wydaje powtórny plon. Kapusta - miniaturowe, ale zwarte i smaczne główki, kalafior nawet całkiem pokaźne róże.
Pomidorowej dżungli nie muszę przedstawiać. Była smakowita i malownicza, jedliśmy, aż nam się uszy trzęsły i mam sporo słoiczków na zimę.
UWAGA! KTO JESZCZE NIE POSADZIŁ CZOSNKU ZIMOWEGO, TO OSTATNI MOMENT, ŻEBY TO ZROBIĆ! PODOBNIE, JAK MOŻNA WYSIAĆ JESZCZE SZPINAK I SAŁATĘ NA WIOSENNY ZBIÓR.
Tak wyglądał warzywnik na początku lipca. Ziemniaki, chrzan i bób to dobre sąsiedztwo.
Chronią się nawzajem przed chorobami, pomagają we wzroście.
Bób ma przepięknie pachnące kwiaty. Ten delikatny zapach wprost nie pasuje do ciężkawej rośliny. Ma wspaniałe właściwości odżywcze, a my zjadamy go jeszcze w stanie zieloniutkich, młodych ziaren. Najlepszy jest wprost z grządki, można też go obrać ze skórki i jeść z chlebem z masłem lub wędliną.
Oczywiście trzeba go obrać ze skórki. Taki chrupiący i soczysty, maczany w soli, jest nawet lepszy od rzodkiewki.
Kiedy zaczyna bieleć, nadaje się raczej do gotowania, ale u nas rzadko dochodzi do tej fazy.
Po owocowaniu zostawiam rośliny, bo często wypuszczają młode pędy i pod koniec lata wydają drugi plon. W tym roku też tak było.
Obok zdjęcie, które pokazuje wysokość bobowych pędów. 1,70 metra, jak obszył.
To zdjęcie zrobiłam pod koniec sierpnia, widać już oznaki suszy, mimo, że tę część ogrodu trochę podlewałam.
Bardzo ładnie udał się groszek cukrowy, rozpięty na siatce. Zanim susza go dobiła, udało się nam zebrać niezłe plony. Strąki były zdrowe, bardzo mało robaczywych. Zawsze sieję przynajmniej dwie odmiany - wczesną i późną, żeby rozciągnąć zbiór w czasie.
Fasoli podobało się na ustrojstwie z koła rowerowego, wspinała się wysoko i kwitła oraz owocowała, jak szalona. Strąki były takie:
Żeby nie było, że tylko strączkowe mi się udały - poniżej buraczki i kapusta, której mieliśmy w nadmiarze. Buraczki rosną na starych wałach, bo nie przepadają za nierozłożoną materią organiczną. Udają się też w średniej jakości glebie.
Kapusty mieliśmy w nadmiarze, bo sama wysiałam w tunelu nasiona i jak zwykle w taki przypadku sadzonek było za dużo. Dawałam każdemu, kto chciał i nie chciał, ale i tak utonęłam w kapuście. Narobiłam kiszonej, a z tych mniej udanych główek owce mają uciechę.
Kapusta rośnie świetnie na dole świeżych wałów, posadzona "na stoku". Ocienia go swymi liśćmi i korzysta z soków bogatych w substancje odżywcze. U siebie nigdy nie miałam chorób kapusty, jedynym utrapieniem są małe pomrowy i dżdżownice wkręcające się w dół główek. Nawet bielinki nie są zbyt szkodliwe, bo uszkadzają tylko zewnętrzne liście i są dość szybko wyjadane prze ptaki.
Nie zdążyłam sfotografować kalafiorów i brokułów, a były piękne i smaczne. Uprawia się je podobnie, jak kapustę.
Po ścięciu zarówno główki wczesnej kapusty, jak kalafiora, zostawiam dolne liście i całą roślinę. Prawie zawsze wydaje powtórny plon. Kapusta - miniaturowe, ale zwarte i smaczne główki, kalafior nawet całkiem pokaźne róże.
Pomidorowej dżungli nie muszę przedstawiać. Była smakowita i malownicza, jedliśmy, aż nam się uszy trzęsły i mam sporo słoiczków na zimę.
UWAGA! KTO JESZCZE NIE POSADZIŁ CZOSNKU ZIMOWEGO, TO OSTATNI MOMENT, ŻEBY TO ZROBIĆ! PODOBNIE, JAK MOŻNA WYSIAĆ JESZCZE SZPINAK I SAŁATĘ NA WIOSENNY ZBIÓR.
sobota, 11 stycznia 2014
Cykoria sałatowa
Niedawno kupowałam Paczkę cykorii sałatowej w małym sklepiku i sprzedawca zwrócił mi uwagę na cenę, zdziwiony, że tak drogie warzywo kupuję. W tej chwili nie musimy już kupować, żeby zajadać się smakowitymi sałatkami i zapiekankami z delikatnej cykorii, bo nasza mini-plantacja zaczęła wydawać plony i to jakie! Główki są dwukrotnie większe od kupnych.
Tak wygląda cykoria kupna.
Miło jest mieć zimą własne warzywko, a wyhodowanie go wcale nie jest trudne.
Wiosną, w żyznej ziemi należy wysiać nasionka cykorii sałatowej, dość rzadko, bo korzenie bywają grube, jak marchewki. Rośnie ona sobie przez całe lato, dając bujne liście podobne trochę do szpinaku. Wysiewać najlepiej jest w dzień korzenia, można też w dzień liścia, ale należy wystrzegać się dni kwiatów i owoców, bo te krzaczki, które zakwitną, nie nadają się do pędzenia.
Liście można dodawać do sałatek, ale mało kto to robi ze względu na gorzki smak.
Późną jesienią wykopujemy korzenie. Przycinamy je - u góry pod kątem prostym, u dołu skośnie, następnie sadzimy w kilku pojemnikach. Najczęściej w wiadrach lub ogromnych donicach. W dobrej ziemi kompostowej.
Przykrywamy te pojemniki i stawiamy w zimnym miejscu, w naszym przypadku w zimnej piwnicy lub w hangarze, o ile nie ma zbyt wielkich mrozów. Jeden z nich zabieramy do domu, do chłodnego, nieogrzewanego pomieszczenia, w którym jednak temperatura jest zwykle powyżej 7 stopni. W takiej chłodnej temperaturze, przy odpowiednim podlewaniu, zaczynają wyrastać głąbiki.
Oczywiście wiadro musi być bezwzględnie przykryte lub stać w zupełnie ciemnym pomieszczeni (jeśli używa się np. piwnicy). My po prostu przykrywamy drugim wiadrem.
I to wszystko - po paru tygodniach głąbiki są dobre do zbiorów. Kolejne wiadra donosimy później, żeby jak najdłużej zbierać smakowite warzywko. W tym roku jest z tym trochę problemu, bo nawet te zostawione na zewnątrz zaczęły rosnąć, tak jest ciepło.
Przepis na zapiekankę:
Cykorie przekroić wzdłuż, wykroić piętki. Wrzucić do osolonego wrzątku i chwilę podgotować. Odcedzić. Brytfankę wysmarować olejem lub masłem, wyłożyć głąbiki. Można też na dno dać inne warzywa lub puree z ziemniaków. Posypać ulubionymi przyprawami, w tym koniecznie odrobiną czosnku, ostrą papryczką i dość grubo startym żółtym serem. Zapiec, aż z sera zrobi się rumiana skórka.
Smacznego!
Tak wygląda cykoria kupna.
Miło jest mieć zimą własne warzywko, a wyhodowanie go wcale nie jest trudne.
Wiosną, w żyznej ziemi należy wysiać nasionka cykorii sałatowej, dość rzadko, bo korzenie bywają grube, jak marchewki. Rośnie ona sobie przez całe lato, dając bujne liście podobne trochę do szpinaku. Wysiewać najlepiej jest w dzień korzenia, można też w dzień liścia, ale należy wystrzegać się dni kwiatów i owoców, bo te krzaczki, które zakwitną, nie nadają się do pędzenia.
Liście można dodawać do sałatek, ale mało kto to robi ze względu na gorzki smak.
Późną jesienią wykopujemy korzenie. Przycinamy je - u góry pod kątem prostym, u dołu skośnie, następnie sadzimy w kilku pojemnikach. Najczęściej w wiadrach lub ogromnych donicach. W dobrej ziemi kompostowej.
Przykrywamy te pojemniki i stawiamy w zimnym miejscu, w naszym przypadku w zimnej piwnicy lub w hangarze, o ile nie ma zbyt wielkich mrozów. Jeden z nich zabieramy do domu, do chłodnego, nieogrzewanego pomieszczenia, w którym jednak temperatura jest zwykle powyżej 7 stopni. W takiej chłodnej temperaturze, przy odpowiednim podlewaniu, zaczynają wyrastać głąbiki.
Oczywiście wiadro musi być bezwzględnie przykryte lub stać w zupełnie ciemnym pomieszczeni (jeśli używa się np. piwnicy). My po prostu przykrywamy drugim wiadrem.
I to wszystko - po paru tygodniach głąbiki są dobre do zbiorów. Kolejne wiadra donosimy później, żeby jak najdłużej zbierać smakowite warzywko. W tym roku jest z tym trochę problemu, bo nawet te zostawione na zewnątrz zaczęły rosnąć, tak jest ciepło.
Przepis na zapiekankę:
Cykorie przekroić wzdłuż, wykroić piętki. Wrzucić do osolonego wrzątku i chwilę podgotować. Odcedzić. Brytfankę wysmarować olejem lub masłem, wyłożyć głąbiki. Można też na dno dać inne warzywa lub puree z ziemniaków. Posypać ulubionymi przyprawami, w tym koniecznie odrobiną czosnku, ostrą papryczką i dość grubo startym żółtym serem. Zapiec, aż z sera zrobi się rumiana skórka.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







